Cytat:
|
I jacy oni są żalośni... wystarczyłoby żeby po tej kopaninie w 94 minucie ktoś od nas strzelił i przywiózł 1 pkt i nie byłoby mowy o złym przygotowaniu, krzykaczach typu Małecki, drewna typu Brożek, zajebanego ciągle Łobodzińskiego i platfusa Pawełka.
|
Czy bramka z Levadią spowodowała że prasa, kibice i wszyscy zachwycali się poziomem i stylem gry? Bo nie bardzo sobie to przypominam ...
Gdyby wygrali ten mecz z Legią, krytyka byłaby ale taka stłamszona. Wyniki bronią piłkarzy. Przy remisie na pewno nie byłoby "głaskania". Styl gry był gorszy niż w 3 lidze, tak nie może grać mistrz Polski. I czy strzelimy farfocla w 94 minucie czy nie, obraz gry pozostaje ten sam. Obraz gry żenującej, wybijanie piłek na aferę, bez woli walki, bez składnych akcji.
W dupie mam wygrane z Piastem czy Odrami 2:0 ; jedynie w meczach z Legią i Lechem wychodzi prawdziwy potencjał piłkarzy, prawdziwa siła drużyny, kiedy trzeba grać pod kryciem, pressingiem, kiedy trzeba szukać gry z klepy itp.
Element, jakbyś nie zauważył różnicy pomiędzy meczem np z Lechem / Legią i Piastem, to sobie obejrzyj powtórki z tych meczów. Ja Ci powiem, że Piast stał na własnej połowie i czekał co zrobi Wisła. W meczu z Lechem i Legią tego nie było, był pressing, walka i gryzienie trawy.
W dupie mam mistrzostwo Polski zdobyte z Piastami i innymi Arkami, bo przyjdzie potem w pucharach KS śmierdzące dupy z jakiegoś Kazachstanu, ktorzy nigdy nie słyszeli o Wiśle, którzy na pewno nie będą mieć ani respektu ani niczego, tylko po prostu będą zapierdalać bo co innego mają robić? I znowu będzie MEGA wstyd. W dupie mam takie mistrzostwo
O wiele bardziej wolałbym żeby Wisła zdobyła np wicemistrzostwo, ba, 3 miejsce zajęła, ale wygrywając wyraźnie w meczach z Lechem i Legią. Bo straty punktów z "ogórami" zdarzają się najlepszym klubom, wszystkim, bez wyjątków. Zgodzę się że mistrzostwo zdobywa ten, kto straci ich jak jak najmniej. Niestety, nijak ma się to do poziomu jaki klub ten reprezentuje. Więc zakładając że gubimy punkty z ogórami i zajmujemy 3 miejsce w lidze, ale wyraźnie ogrywamy Lecha i Legię (np mistrza i vice-mistrza) po pięknym, porywającym meczu, jest szansa na to, że chociaż w takiej LE Wisła się pokaże. Jest szansa, że w meczach gdzie jest pressing, walka, technika, że Wisła w takich meczach sobie super radzi, a że mistrza nie zdobyła, bo pogubiła punkty z ogórami. Tak, to gwarantuje pewien poziom, chociażby tego że się nie skompromituje na arenie międzynarodowej, kiedy przyjedzie jakikolwiek zespół gdzie chłopaki zapierdzielają.
Nie ma co sobie wmawiać, że to "tylko" mecze z Lechem i Legią, liczy się mistrz. Gówno prawda, to były "AŻ" mecze z Lechem i Legią, gdzie wyszedł "potencjał" (za dużo powiedziane ...) naszych piłkarzy. I powtórze jeszcze raz, w dupie mam takiego mistrza zdobytego na "ogórach" żeby potem jeszcze raz kompromitacje przeżywać.
Kiedy jest dobrze, trzeba chwalić, a kiedy jest źle, trzeba ganić, chyba logiczne, nie?
I żaden farfocel w 94 minucie nie mógł tego zmienić, przy makabrycznie grającej Legii Wisła zaprezentowała się jeszcze gorzej, nie dając żadnej nadziei na to, że w meczach o stawke umie wspiąć się na wyżyny.
*I uprzedzam napinaczy, jestem z Wisła na dobre i na złe. Ale powtórze, kiedy jest źle trzeba ganić, a nie głaskać się po głowach, na tym też polega kibicowanie.
I jeszcze jedno, tak, nie zależy mi czy Wisła zdobędzie mistrzostwo czy nie, jako jej kibic oczekuje głównie porywającej, pełnej walki i ambicji gry. Sprawa mistrzostwa jest dla mnie drugorzędna.