|
Jestem jednoczesnie strasznie rozczarowany samym meczem jak wkurzony gra Wislakow. Przegralismy jak dotad wszystkie wazne mecze w tym sezonie. W tym roku zostaly juz tylko derby Sosnowca do wygrania.
Sam mecz byl chyba okropny do ogladania dla kibicow innych druzyn niz Wisla i Legia. Wisła przegrala mecz bo zagrala statycznie (szczegolnie w pierwszej polowie) gdzie nikt nie probowal szukac pozycji i byc aktywnym tylko wszyscy czekali a Legia skutecznie blokowala i skrzydla i srodek pola. Z braku ruchu nie bylo gry i byly straty i balony do gory bo nie bylo do kogo pilki podac. Ja mam najwieszke pretensje do Skorzy i do pilkarzy o to, ze widzac jak sprawa wyglada nie probowali wlasciwie zmienic gry tylko dalej walili glowa w mur. Co prawda wszedl Jirsak ale obraz gry sie nie zmienil za bardzo. Dopiero jak sie Legia cofnela pod koniec meczu to Wislacy byli w stanie wymienic pare podac po ziemii ale i tak akcja sie konczyla najczesciej strata bo bledzie technicznym albo taktycznym (czytaj: reszcie nie chcialo sie biegac i wychodzic na pozycje). Diaz znow straty takie robil ze glowa bolala, Cantoro powolny, skrzydlowi grali tylko chwilami albo wcale. Najgorszy ba boisku Jop i "reprezentant" Małecki. To juz chyba Clebera mozna by podpisac do konca sezonu, nie wierze ze bedzie gral gorzej niz Jop. Brozek po raz kolejny nic nie zrobil ale to tez efekt fatalnej gry drugiej linii.
W skrocie porazka zasluzona niestety. Najlepsi na boisku Marcelo i Astiz, potem dlugo nic. Nie widzialem w grze Wisly wczoraj zadnych schematow, ktore Skorza niby cwiczy od 3 lat. Nie bylo pojedynkow 1 na 1, nie bylo celnych dosrodkowan, za to czasem okropne bledy indywidualne. Jesli sile Wisly maja weryfikowac mecze z silnymi rywalami to ja nie widze postepu zadnego.
|