oj nerwy, nerwy

Nie napinajcie się tak bardzo. "Liga będzie ciekawsza" jak mówią. A dzisiejszy mecz był na żenującym poziomie. Ale gdyby Brożek strzelił zamiast potykać się o piłkę, gdyby Łobo potrafił przyjąć na mniej niż metr i strzelić, gdyby drugi Brożek nie zaspał i zostawił Rado na spalonym, gdyby Małecki trenował strzały z pierwszej piłki na pustą to - mimo żenującego jak na czołówkę poziomu - takiego jęczenia by nie było. Nie wiem czy piłkarze grają przeciw Skorży już? Ale ambicję i wolę walki widać po Marcelo, Diazie - który pod koniec meczu goni jeszcze i chyba zalicza największą ilość kilometrów (miewa i owszem podania niecelne ale miewa też - jak w pierwszej połowie - bardzo dobre) i jest jednym z nielicznych, którzy zawsze do podania się pokazują. Aktywny jest też Alvarez a i do Jirsaka dziś nie miałbym większych pretensji. Gorzej niestety z Polakami - tym się nie chciało biegać. A Skorża? Poza pomysłem z Cantoro, który jak rozumiem wynikał z niewiary, że Jirsak przeżyje biegając i walcząc dwie połowy, chyba nic nie zawalił. To nie on nie strzelił pustaka, nie on źle przyjął w polu karnym, nie on zaspał przy spalonym, nie on potyka się o własne nogi zamiast strzelać. Zły jestem po tym przegranym meczu, po Skorży też było widać, że jest zły. Tylko piłkarzyki żadnej złości na siebie nie odczuwają. I usłyszymy, że taka jest piłka i należy zapomnieć - i zapomną. Jak o Levadii.