element napisał(a):

Tyle że ja nie rozumiem do końca co ktoś ma na myśli pisząc że się cofamy w tył.
Odkąd Wisłę przejął Boss jest to samo praktycznie rok w rok.
Mistrz, mistrz, mistrz, mistrz, mistrz...
I raz na czas wyskok z Real S., Lazio, Parmą, Schalke, Barcą, Beitarem itd.
I to samo wpadka z Levadią, Valerengą, Dinamo itd.
Przecież nigdy nie doszliśmy az tak daleko czy to w LM czy PU.
?
Czy to za "złotej ery" Kasperczaka czy teraz.
Jak możemy się cofnąc z miejsca w którym nigdy nie byliśmy.
Dla mnie to jest trzymanie równego poziomu, nic się praktycznie nie zmieniło od czasów Kaspra, bo i za niego były nawet gorsze wpadki aniżeli ta z Levadią.
Jeden może napisać że nie ma już wyników po 7-0,
Ale to były inne czasy, wtedy Wisła (ewentualnie + Legia) była profesionalnie jak na Polskie warunki zarządzanym klubem który był zwyczajnie za mocny na Polskie podwórko.
Budzety klubów z którymi graliśmy sięgały kwot jakie Wisła wydawała na pranie brudnych koszulek.
Czasy się zmieniły, kluby się zmieniły, budzety rosną, powstają stadiony i uważam że to nie Wisła stała się diametralnie słaba (sadząc po tym co wyprawa w lidze to i tak za mocne słowo) tylko pozostali rosną w siłę.
Drugi że nie ma tych meczów z Parmą, Lazio i Schalke (też dużo tego nie było, a wpadki dla jednego mogą wyrównać bilans),
Poniekąd racja tyle że troszkę czasu minęło i po mojemu wtedy tego typu kluby na prawdę były w zasięgu, mając chociaż taką kadrę jak Wisła wtedy i bez Kaspra mogłaby sobie poradzić.
(Oczywiście nikomu nic nie ujmuje bo mimo wszystko był to spory wyczyn zapisany w kartach historii)
To był taki troszkę inny świat, inne podejście i uważam ze w tamtych czasach łatwiej było coś osiągnąc w europie.
Gdybyśmy dziś przegrali z Barceloną 3-4 u siebie i skromne 0-1 na Camp Nou a z Interem Mediolan 0-2 u siebie i wygrać 1-0 u nich bo takie wyniki osiągaliśmy to byłoby wielkie show.
Wtedy, owczem jakieś tam było, ale jakby nic nadzwyczajnego.
Walka jak równy z równym z Barceloną czy wygrana z Interem który dziś 0-2 ogrywa przysłowiową Chelsea Londyn.
Nic takiego przecież.
A dziś? wygrana 1-0 z FCB jest czymś rzadko spotykanym i mało komu się ta sztuka udaje.
Do czego zmierzam? do tego że niegdyś te drużyny były cieniem tego co dziś prezentują.
Ale oni mieli tradycję, pieniądze, stadiony, marketing, ludzi którym zależało na szkoleniu młodziezy dlatego dziś takie druzyny po zalewie kilku latach sa gigantami, a wtedy byli co najwyżej jednymi z wielu dobrych klubów.
U nich poziom bardzo szybko uniósł się ku górze, dlatego oni są gdzie są, a my jesteśmy gdzie jesteśmy i człowiek często wolał z wałkiem do ciasta pośmigać po biezni za psami aniżeli oglądać tą żenadę napakowaną układzikami i innym ścierwem.
|
No to cofamy się czy nie.. zdecyduj się.. (ale mi rym wyszedł

)
PS. A jak można się jeszcze cofać jak nie w tył?