|
Teraz jest dla mnie za wczesnie, zeby powiedziec, czy przedluzenie kontraktu ze Skorza to swietne pociagniecie, czy tez lipa.
W obecnej rundzie jest generalnie wiecej narzekania na rozmaite sprawy, niz w obu poprzednich sezonach razem wzietych. I chyba nic dziwnego, skoro w tym czasie bylismy swiadkami katastrofy w Talinie (bylem w 99.9% przekonany, ze Skorza po tym wyleci) oraz wielu grzechow i mankamentow wystepujacych w grze druzyny. Z drugiej strony sam pisalem, iz moze lepiej delikatnie wstrzymac sie z krytyka i zadowolic rola ciulacza ligowych punktow prowadzacych do okreslonego celu, dopoki dosc kiepska sytuacja kadrowa nie ulegnie poprawie po nowym roku.
Aby rozpatrywac przedluzenie umowy w kategoriach sukcesu, w niedalekiej przyszlosci powinno zmienic sie kilka rzeczy.
Licze na poprawe stylu gry, a przede wszystkim na skuteczna walke z najpowazniejszymi chorobami trawiacymi wislacki organizm, czyli na umiejetnosc wlasciwej reakcji w momentach kryzysowych, tj. glownie po stracie gola oraz na zaradzenie najwiekszej bolaczce - fatalnej nieskutecznosci. Licze tez na to, ze Skorza wprowadzi w koncu Wisle do Europy. Nie chodzi oczywiscie o zwojowanie czegos wielkiego, lecz glownie o sam awans dajacy wymierne profity finansowe.
A w kwestii menadzerskiej, mam nadzieje ze wszelkie pomylki transferowe (bo ze takie beda to pewne - wszedzie sa) nie beda ciagniete za uszy tylko dlatego, ze trener-menadzer chce udowodnic calemu swiatu, ze nigdy sie nie myli i liczy na jakis cud, a tak naprawde nie potrafi przyznac sie do bledu i uwala druzyne.
|