|
westersyl - a jak byś wytłumaczył taki wybryk natury? Do LE awansują ekipy z Łotwy, Mołdawii czy Białorusi, a potem Ventspils potrafi zremisować z Herthą (na wyjeździe) i Heerenven, Sheriff wygrywa 2:0 z liderem ligi holenderskiej (Twente), a BATE (rok temu w LM) wygrywa z AEK Ateny? Czy tamtejsi trenerzy mają jakieś nadnaturalne zdolności i potrafią skuteczniej zapędzić do pracy swoich kopaczy? Czy też u nas Skorża (i inni trenerzy też) są bezradni wobec lenistwa piłkarzy?
Rozumiałbym, gdyby dochodziło do pojedynczych wyjątków. Tymczasem Cypr ma 2. rok z rzędu drużynę w LM, Białoruś drugi rok puchary (LM, teraz LE), nawet Węgry i Bułgaria się "załapały". I sam nie rozumiem, czy tamtejsi trenerzy są lepsi od Skorży? Cały czas patrzymy na naszego trenera i zdobycie MP jako kroku w kierunku dobrego występu w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że Boss również kalkuluje, co jemu i Wiśle opłaci się bardziej. Tylko czy na pewno to trener jest tym "najsłabszym ogniwem", a nie część piłkarzy? Może Skorża jako manager powinien mieć przed pucharami większe pole do manewru (niż 13-14 zdrowych graczy na pewnym poziomie) i z tego za rok należałoby go rozliczyć.
|