|
Polska to demokratyczny kraj, przynajmniej w papierach. Na Legii jest konflikt między kibicami a właścicielami. Konflikt jest dość mocno zakorzeniony po obu stronach. Może nie jest jeszcze "świętą wojną" ale ma charakter trwały ( trwa już kilka lat ). Miał różne etapy. Od Wilna po wczorajszy mecz. W między czasie strony stosowały różne chwyty. Kibice śpiewają o ITI, używają tortów,plakatów z podobiznami właścicieli klubu i ich pracowników lub bojkotują mecze brakiem dopingu czy obecności na stadionie. ITI nasyła na nich policję i ochronę, daje im zakazy stadionowe, kieruje w/g swojego uznania sprawy do sądu i prokuratury oraz szkaluje kibiców poprzez swój koncern medialny, nazywajac ich kibolami czyli wszystkim co najgorsze tj. narkomanami, handlarzami narkotyków,antysemitami i rasistami oraz bandytami w jednym, którzy nie powinni żyć na tym świecie a jeśli już to w więzieniach. W jednej z takich akcji policja bezprawnie spacyfikowała i pobiła ok. 700 kibiców na ulicach Warszawy, w tym kobiet i dzieci a nie " smyków" jak to medialnie objawiono opinii społecznej ( akcja "widelec" ). ITI uważa, że kupując klub, kupiło sobie prawa, takie same jak przy kupnie domu czy swojej firmy, gdzie kibice nie mogą się w ich sprawy czy styl życia wtrącać. Kibice uważają, że ten sam klub jest także ich klubem, choć nie stać ich na jego kupno i także uważają, że mają prawo do swoich spraw czy zachowań podczas meczów, bez wtrącania się właścicieli i powołują się tutaj na prawa UEFA oraz tradycję sięgającą początków ich klubu, jako na specyficzny charakter własności klubu.
Wczoraj zmarł jeden z właścicieli klubu a kibice tego nie uszanowali. W normalnych warunkach, jest to wbrew dobremu wychowaniu ale nic więcej. Lecz warunki nie są normalne, gdyż trwa konflikt i to ostry w dotyczczasowych faktach. To nie zmarł Prezydent kraju, którego pogrzeb ma charakter państwowy i podlega specjalnym rygorom prawnym. To zmarła prywatna osoba, taka sama jak wszyscy inni, tylko troszkę od nich bogatsza za życia w pieniądze. Kwestią kultury a nie prawa jest uszanowanie tego faktu przez kibiców Legii. Stadion Legii i mecz piłkarski to nie prywatny dom czy budynek firmy ( zwłaszcza, że jest własnością miasta a nie ITI ) i na nim nie obowiązują te same zasady czy prawa co w domu prywatnym, nawet jeśli jest żałobnym. Dlatego nasłanie ochroniarzy na kibiców za ich brak poszanowania danej osoby i jej pamięci na imprezie masowej, jaką jest mecz a nie pogrzeb tej osoby, jest przestępstwem i zamachem na demokratyczne prawa tego kraju. Za swoje określone poglądy a nie tylko niekulturalne zachowanie, pobito na oczach wszystkich kibica a innych kibiców zagazowano. Jeśli prokurator nie ukarze winnych za te nadużycie swojej siły i pozycji społecznej bogatych właścicieli klubu oraz samego klubu tzn. że Polska nie jest jeszcze demokratycznym krajem, za jaki się uważa i jest raczej krajem albo totalitarnym albo dyktatorskim. Czym innym jest naganny brak kultury ze strony kibiców a czym innym zapędy dyktatorskie włascicieli klubu, uzewnętrzniane użyciem siły fizycznej swojej straży przybocznej wobec kibiców mających inne zdanie i poglady od właściciela ( czytaj dyktatora ). Szacunek i kultura jest rzeczą względną i nie wolno ich egzekwować siłą, nawet od swoich przeciwników, inaczej grozi totalna destrukcja wszystkiego. Gdyby wszyscy Ci żywi i zmarli ludzie i ich rodziny czy zwolennicy, którzy przez koncern ITI, publicznie w TVN zostali jeszcze bardziej chamsko obrażeni tak za życia jak i po śmierci, postąpili tak jak ochrona Legii Warszawa czyli ITI, to z budynków koncernu ITI nie powinien już dziś stać ani jeden kamień na kamieniu a jego pracownicy, byliby pobici i zagazowani na śmierć za szerzenie swoich pogladów czy propagandy, do których mają prawo w demokratycznym kraju. Ale jak widzimy, prawo i demokracja chroni interes ITI ( dyktatorów ) do swoich poglądów a nie chroni tych praw dla kibiców ( obywateli tego kraju ).
Tak jak napisałem, jest to głęboki konflikt w Legii i trzeba się spodziewać jego eskalacji, nie tylko w sferze łamania dobrych obyczajów kibicowskich lub nadużyć siły ze strony bogatszego własciciela ale także w sferze sportowej klubu, gdzie przyszła gra Legii w pucharach europejskich, będzie narażona na wieloletnie kary banicji przez UEFA. Właściwie, szkoda aby Legia zajmowała miejsce pucharowe w naszej lidze aż do czasu zakończenia sporu wewnątrzklubowego, gdyż przenoszenie tej walki klubu z kibicami na arenę miedzynarodową, przyniesie naszej piłce tylko wstyd, który widzieliśmy juz w tym roku, gdy klub wygłupiał się w sprawie kibiców a potem odpadł z tych rozgrywek jak zawsze. Kibice Legii nie mieli racji tylko w Wilnie ale własciciele Legii nie mają jej od tamtego czasu. Bez porozumienia i zrozumienia się nawzajem, nic dobrego po Legii nie można się spodziewać.
Ostatnio edytowane przez kot : 01.11.2009 o godz. 22:20.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|