Denethor napisał(a):

Przez takie podejście do sprawy, coraz więcej ludzi zaczyna olewać mecze. Po co mam iść na stadion, skoro goście wyjdą na murawę by "coś tam sobie popykać", zaliczyć jedno trafionko i byle te pieprzone 90 minut jakoś zleciało ?!
Wybacz Konrad ale ja się z tym ABSOLUTNIE nie zgadzam. A gdzie wobec tego szacunek dla innych (naprawdę ciężkich) zawodów. Czy wszyscy parcownicy powinni brać przykład z "galacticos" - minimum zaangażowania i byle do przodu ?!
|
Ale oni sobie nie pykali, tylko zapierdalali i wywalczyli 3-0 mimo ostrej gry Korony. Dopiero potem wkradło się rozluźnienie, jedna bramka z kontry, druga po pięknym wolnym... Dramatu nie widzę...