Konrad. napisał(a):

Ale ja to rozumiem, że w sytuacji gdy prowadzi się paroma bramkami, drużyna podświadomie zaczyna grać gorzej, zaczynają się bawić i łatwo wtedy o gola...
Mnie to jakoś nie rusza... Po to pracowali na gole, że nawet bramka w końcówce nie zabierze im trzech punktów...
Dla mnie widowiskowość (bo znam bardziej widowiskowe dyscypliny, które są najzwyczajniej są nudne) nie jest tak ważna, jak emocje które piłce towarzyszą. A ja mecz przeżywam w kontekście wygranego meczu, nie stylu gry...
Żeby było logicznie musi być 6-3 dla nas, bo i goli strzelamy więcej...
|
Przez takie podejście do sprawy, coraz więcej ludzi zaczyna olewać mecze. Po co mam iść na stadion, skoro goście wyjdą na murawę by "coś tam sobie popykać", zaliczyć jedno trafionko i byle te pieprzone 90 minut jakoś zleciało ?!
Wybacz Konrad ale ja się z tym ABSOLUTNIE nie zgadzam. A gdzie wobec tego szacunek dla innych (naprawdę ciężkich) zawodów. Czy wszyscy parcownicy powinni brać przykład z "galacticos" - minimum zaangażowania i byle do przodu ?!