|
Wiesiek => niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić żadną miarą. Zespół, który jest prowadzony przez tyle miesięcy przez jednego szkoleniowca, powinien przynajmniej teoretycznie robić postępy. Tymczasem ja niestety tych postępów nie widzę. Oczywiście nie robię z siebie wielkiego specjalisty od futbolu, ale piłkę oglądam dosyć często od ponad 25 lat. I potrafię pewne rzeczy zebrać do kupy i wyciągnąć wnioski.
A wnioski niestety mnie nie zadowalają. W sferze mentalnej nasi piłkarze zatrzymali się na pewnym etapie i koniec. Nie potrafimy zagrać na 100% zaangażowania z żadnym rywalem, prowadząc w meczu instynktownie cofamy się próbując bronić wyniku, nie mamy instynktu killera, nie potrafimy dobić leżącego. Gramy na pół gwizdka wychodząc z założenia, że i tak coś wpadnie. Widzę tutaj duży problem motywacyjny naszych piłkarzy.
W sferze zaś niementalnej też jest regres, a przynajmniej postój w miejscu. Po tylu setkach wspólnych treningów Wisła razi niedokładnością podań, nie ma wypracowanych schematów albo nie potrafi ich stosować, nie umie grać "na pamięć", piłkarze zaś się nie rozumieją. Do tego dochodzą kontrowersyjne zmiany w trakcie meczu, strach przed wprowadzeniem młodych zawodników, faworyzowanie niektórych piłkarzy na siłę.
Chcę być dobrze zrozumiany, nie należę do wiecznych malkontentów, którym nic się nihdy nie podoba i krytykują wszystko i wszystkich. Po prostu patrzę w przyszłość i o ile uważam iż prezentujemy poziom, który pretenduje nas do zdobycia mistrzostwa Polski, o tyle w pucharach nas niestety nie widzę. Europa nam ucieka coraz dalej i to już nawet nie zachodnia Europa, ale ligi rumuńskie, estońskie, litewskie czy słowackie...
Nie krzyczę o zwolnienie Skorży bo wiem, że na krajowym podwórku lepszego trenera chyba nie ma. Na zagrnicznego z dobrym warsztatem i nazwiskiem nas nie stać. Z obecnym osiągnęliśmy maksimum. Dlatego problem jest głębszy, niż się nam wydaje.
|