No i o mały figiel, a koroniarze dostaliby w ząbki.

W ogóle to - sądząc po relacji - mógł być bardzo wyczerpujący mecz dla "złocisto-krwistych". Pierwsi tracą gola, przegrywają po pierwszej połowie, pod koniec 2. połowy marnują karnego, przez co dochodzi do dogrywki. Na dodatek dwa spalone, no i 30 minut gry więcej, no może mieć znaczenie (większe zmęczenie graczy) w kontekście naszego meczu w najbliższej kolejce...
Inna sprawa, że zawodnikom z niższych lig często bardziej się chce biegać i grać z większym zaangażowaniem, niż tym z ekstraklasy. No i potem mamy małe "sensacje" jak te z wyeliminowaniem drużyn z Poznania czy z Wrocławia. Oby nasi wiślacy mieli tyle chęci w każdym meczu.