JEDREK76 napisał(a):

Śmichy hihy ale nie mogę wyjść z podziwu jak ludziska mogą łykać ten zupełnie bezczelny poziom hipokryzji serowany w sprawie CBA i Kamińskiego przez TVN/GW. Koszernej nie czytam ale w dziesiejszej Rzepie Ziemkiewicz pisze ze nawet sam naczelny autorytet popelnił jakiś tekst w GW z którego miałoby wynikać że MK to Robespiere i w związku z tym dla dobra kraju należałoby go zlikwidować nawet jeżeli ma rację w sprawach korupcyjnych. Jak za Ruska: i smieszno i straszno.
Natomiast zastanawia mnie jakim to lemingiem trzeba być żeby łykać takie pierdoły.
Nie jest to chyba za bardzo pocieszające (ale za to bardzo śmieszne) ale we Włoszech mają podobny kabaret. Otóż lewicowa opozycja od ładnych paru miesięcy domaga się ustąpienia Berlusconiego bo miał wykorzystywać seksualnie młode dziewczyny (pełnoletnie). Afera była niesamowita, cała lewicowa prasa grzmiała jaki to premier niemoralny cytując przy tym obficie pikantne szczegóły z jego podbojów.
I co? A no ostatnio okazało się że jeden z liderów lewicy został przyłapany przez karabinierów jak w oparach kokainy zabawiał się z prostytutką-tranwescytą. Żeby było bardziej zabawnie to wręczył karabinierom łapówkę (podobno z publicznych pieniędzy) aby zachowali to bulwersujące odkrycie dla siebie. Ale sprawa wyszła na jaw. I teraz pytanie: jak zareagowała na to rzeczona prasa lewicowa, tak pracowicie potępiająca za ekscesy łóżkowe premiera? Otóż okazuje się że zareagowała wyrazami oburzenia. Wyrazami oburzenia na to że ktoś śmie wyciągać na światło dzienne osobiste życie jednego z ich liderów

. Od oskarżeń o faszyzm, dyktaturę i terror państwowy mienią się szpalty całej "postępowej" prasy we Włoszech.
Jaki z tego morał? Smutny. Otóż Włosi masowo popierają premiera (pomimo jego ekscesów; przynajmniej zabawia się z dziewczynami a nie z gejami

) a lewica jest w swoich notowaniach bliska dna. A Polacy? Coż, upłynie jeszcze chyba sporo czasu zanim naród zmądrzeje na tyle (do poziomu Włochów przynajmniej) żeby nie dać się nabierać na lep różnej maści "autorytetom". Lemingi zawsze w końcu odchodzą...