FraMat napisał(a):

No własnie, napisałem wyżej, że się przyglądałem: dostawał piłkę i czekał, aż ktoś będzie wbiegał na wolne pole - nikt nie wbiegał więc pilkę cofał. Po prostu wygladało to tak, jakby "koledzy" z drużyny chcieli mu przez to powiedzieć: nie mamy zamiaru z tobą grać.
Tak więc Kirm wie to, co wie Łobo. Jest jedna różnica, wiślacy z Łobo grają, a Kirma odpuszczają
|
Łobodziński dostaje piłkę, bo gdy ma ją przy nodze to próbuje wrzucić, zejść do środka, utrzymać się. Kirmowi najlepiej wychodzą szybkie odegrania do tyłu. Przy jego dynamice i technice powinien próbować kiwać się albo zakręcić obrońcą i dośrodkować. Słoweńcowi brak tej agresywności, którą ma np. Małecki, zadziorności dzięki której można ciągnąć grę zespołu. Kirm nie jest żadną ofiarą złych kolegów. Sam jest sobie winien, że reszta drużyny nie postrzega go jako człowieka, który potrafi zrobić z piłką coś sensownego.