hunter napisał(a):

|
Ajj tam. Uaktywni się, jak zwykle, jak się będą zbliżać wybory. Wtedy szanowny pan Fedorowicz przypomni sobie jak to bardzo kocha Wisłę, jakie to wspaniałe inicjatywy podejmuje, i zacznie rozsyłać pisma o swoich sukcesach do wszystkich wiślackich redakcji.
|
Patrz, a do nas nie wysłał
Ale że się uaktywni to pewne.
Markus napisał(a):

Tyle, że po audycie nadal będziemy w tym samym miejscu co dziś, z pytaniem w Radzie Miasta, czy przyznać i skąd brakujące pieniądze? Bo wszyscy doskonale wiemy, że będą potrzebne (np: na murawę etc. ).
A jak audyt wykaże jakieś nieprawidłowości, dopiero wtedy zacznie się "jazda" Pani Jantos i innych przeciwników "dokładania pieniędzy" - dostaną tylko kolejny argument do wstrzymania prac, nakazania zmiany planów, cięcia kosztów i tysiąca innych pomysłów odsuwających w przyszłość oddanie stadionu.
Poza tym, chyba nie wierzysz, że audyt, jak cokolwiek w Polsce, uda się przeprowadzić szybko, planowo i składnie? I że posłuży czemuś więcej poza walką polityczną? To tylko wybieg.
|
Trudno. Dla mnie nie do przyjęcia jest sytuacja, że beneficjent środków dyktuje jednostronnie ile powinien dostać. To bezwzględnie trzeba sprawdzić. Przyjrzyj się historii krakowskich inwestycji, gdzie wiele razy zwyciezca przetargu windował później cenę. Przy dobrej woli wszystkich stron: RM, urzędników z prezydentem, Polimexu da się to wszystko przeprowadzić szybko. Ja cały czas mówię o audycie wyceniającym z czego wynikła podwyżka przy budowie trybuny wschodniej i zachodniej (zmiany konstrukcyjne podpór, pogłębienie fundamentów, poprawki w zadaszeniu, podłączenie mediów...).
Niezależnie od tego trzeba przeprowadzić wyliczenie i wycenę pozostałych prac, no i przekonać radnych do przekazania na nie pieniędzy... A dodatkowo, również niezależnie, konieczne jest stwierdzenie kto jest odpowiedzialny za ten cały bałagan.
spartan napisał(a):

|
Tak, nie ten sam bo to jest jego ...syn. Co więcej w czasach licealnych (chodził do V LO) deklarował swoją wiślackość...
|
Nie kojarzyłem jego afiszowania się z wiślackością, a znając inne przypadki (np. rodzina Lubaszenko

wolałem o tym nie wspominać
