|
Żenujący spektakl dobiegł końca. Wynik nie mógł być inny. Gołota a.d. 2009 to parodia boksera, w niczym nie przypomina dawnego Gołoty z lat 1994-1998. Tamten miał kłopoty z głową ale technicznie był wspaniałym bokserem, z rewelacyjnym lewym prostym.
Dziś (oglądałem powtórkę) zobaczyłem zmęczonego emeryta, który zaryzykował zdrowiem a może i życiem dla 300 tys. $. To było walenie w worek bokserski, a nie uczciwa walka.
Gołota jest po prostu głupi i źle robi, że walczy. Jeśli Ziggy Rozalski jest jego przyjacielem, niech mu wyperswaduje emeryturę. Bo nawet walka z emerytem Bowem (która po wczorajszej tragedii wydaje się nierealna) to dla Andrzeja śmiertelne zagrożenie. Nie wiem, na co liczył w tej walce, wynik nie mógł być inny! A na ringu Andrzej zarobił już dość pieniędzy.
Nie ukrywam, że Gołoty nie lubię - skompromitował się już tyle razy, że przestało to być śmieszne. Ale nie chciałbym, by zginął na ringu.
Co do Adamka - styl i wynik walki o niczym nie świadczą. To było miłe przetarcie przed walkami w wadze ciężkiej, ale jak powiedział Gmitruk: to najłatwiejszy z przeciwników.
Adamek zarobił sporo pieniędzy i otworzył sobie dodatkową furtkę, jeśli chodzi o kolejne walki. Ale ciężko wyrokować, czy poradzi sobie w wadze ciężkiej. Bo Gołota to obecnie bokser II-ligowy. Równie dobrze Tomek mógłby namówić do powrotu Foremana, walka byłaby podobna.
Adamka cenię za nieustępliwość, skromność (wystarczy porównać pajacadę Gołoty i spokojną minę Adamka, jak bokserzy krzyżowali rękawice po raz pierwszy) i technikę. Ma też świetnego trenera. Ale nie wiem, czy to wystarczy na najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej.
PS. wypada zauważyć, że poziom polskiego boksu jest zatrważający. Zobaczyłem walkę, w której pięściarz ze złamaną ręką był w stanie zremisować. Brawa dla Cetnarskiego za ambicję, ale to chyba źle świadczy o jego przeciwniku, że nie wykorzystał tak wielkiej przewagi.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|