Wyświetl pojedynczy post
harthausen
Senior Member
 
 
Od: 02.2006
Skąd: Kraków, miło się Gdynię wspomina

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#183
Stary 24.10.2009, 20:23
ludzie, na co Wy, do jasnej Anielki, liczycie? Że ni stąd, ni z owąd któryś z naszych klubów (Wisełka też) narobi dymu w Europie?
Odpuście sobie złudne nadzieje przez te lata do 2012 , że ktokolwiek z Polski coś nawywija. Nie ten ten geld , nie ta mentalność. Po tych EURO może coś się zmieni.
Geld może idzie przeboleć i ominąć, ale nie da się tak szybko przebudować minimalizmu w naszym (a więc i naszych grajków) myśleniu. A ten minimalizm to po prostu zadowolenie z tego, że mam więcej i lepiej niż ten sukinkot Kowalski, na którego już w podstawówce patrzeć nie mogłem. On, synek właściciela piekarni, nigdy mu nic nie brakowało a doszedł tylko do tego, że córce dom wystawił. A ja za siedzenie na ławce w takim Valladolid czy Unterchaching takich domów postawię trzy. I Kowalski niech się z zazdrości skręca, że wyżej mnie nie podskoczy.
Jest jakaś bariera w myśleniu większości z naszych grajków, która nie zmusza ich do gryzienia trawy by nie odpuścić i wygrać w każdej sytuacji. Ta bariera to poprzeczka: wystarczająco wysoko, by plebs zazdrościł, a zdecydowanie za nisko, by jakąś sportową , docenioną na świecie klasę reprezentować.

Do Levadii się łudziłem , choć żona i syn już po Dynamie szczerze radzili zejść na ziemię .
Na najbliższe 2-3 lata mi wystarczy, że wśród karłów jesteśmy najwyżsi. I do statystyki idzie, i inni się stresują, że my szczęśliwi.
Dobrze, że coś nowego/starego powoli się pojawia : Ruch i Polonia. Może oni zmuszą naszych do grania? Może.


Odpowiedz cytując