Wyświetl pojedynczy post
willow
a.k.a. morgenes
 
 
Od: 11.2002
Skąd: z Madagaskaru

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5145
Stary 23.10.2009, 19:33
Panowie, z tym "bekaniem", o którym wszyscy tu piszecie, nie jest taka prosta sprawa, jak się nam wszystkim wydaje. Według mego stanu wiedzy orz informacji, jaki uzyskałem od pracowników Urzędu Miasta - rzecz jasna nieoficjalnych - konsekwencje prawne można ponieść wtedy, jeśli prokuratora udowodniłaby przestępstwo. Ale:

1. Nie jest przestępstwem wybór biura projektowego poza konkursem, gdyż nie istnieje w Polsce przepis prawny, który tego by zabraniał. Inwestor, jaki on by nie był, może, ale nie musi rozpisać konkurs. Tak więc wybór Obtułowicza przestępstwem w rozumieniu prawa nie jest.
Poza tym, przed wyborem Obtułowicza nikt nie miał zielonego pojęcia, że spitoli on projekt.

2. Spartolenie projektu, o ile nie udowodni się, że Obtułowicz zrobił to z premedytacją, przestępstwem również nie jest. Przestępstwem byłoby, gdyby jakiś architekt zataił brak na przykład odpowiednich zezwoleń lub certyfikatów na projektowanie konkretnego obiektu (tamy wodnej, lotniska itp). Ten przypadek tu nie zachodzi. Miasto może po ukończonej inwestycji dochodzić w procesie cywilnoprawnym odszkodowania od Obtułowicza, jeśli udowodni mu, że wadliwy projekt spowodował wzrost kosztów inwestycji, ale w praktyce będzie to cholernie trudne. Tym bardziej, że są stosowane przez inwestora kary umowne i została wstrzymana wypłata raty wynagrodzenia.

3. Wzrost kosztów inwestycji również nie jest przestępstwem. Jak wiemy, nastąpiła zmiana zakresu realizacji inwestycji, a więc wzrost kosztów jest uzasadniony. Przestępstwem byłoby, gdyby prokuratura udowodniła, że Polimex specjalnie zaniżył cenę ofertową wiedząc, że się w niej nie zmieści, tylko po to, aby wygrać przetarg. Nikt tego nie udowodni, wierzcie mi.

4. Zarzut o niegospodarności Rady Miasta też nie jest do udowodnienia. Jak pisałem wcześniej, nastąpił wzrost kosztów inwestycji, więc trzeba je ponieść. Niegospodarność byłaby wtedy, gdyby Rada Miasta tych środków nie przyznała. Wtedy stadion byłby nie ukończony, miasto ponosiłoby koszty jego utrzymania nie zarabiając grosza na tym, a Wisła mogłaby oddać sprawę do sądu.

Uważam i będę się upierał przy tym stanowisku, że cała afera została rozdmuchana po to, żeby dowalić Majchrowskiemu przed zbliżającymi się wyborami. Dopłata 30 milionów zł jest przy tej skali inwestycji po prostu śmieszna. Wszyscy wiemy, jak zmieniają się koszty budowy innych stadionów i tam nikt afery nie robi bo wiedzą, że inwestycje muszą być dokończone.

Nasze typowe krakowskie piekiełko...
Odpowiedz cytując