Ja przypomnę tylko historię trybu wyboru projektanta naszego cudownego stadionu. Bo sprawa jest absolutnie polityczna od samego początku.
To była końcówka lat 90-tych. Obtułowicz był wtedy radnym z nadania AWS. I ta sama AWS była wtedy u koryta w Warszawie. Ministrem sportu był wtedy ś.p. Jacek Dębski. I od tego się to zaczęło...
Wisła (a dokładniej Telefonika) chciała budować stadion (bo jeszcze miała na to kasę). Od Dębskiego dostaliśmy obietnicę dotacji na połowę kosztów stadionu na ok. 20 tys. miejsc. Ale wiadomo... takie rzeczy nie dzieją się za darmo. Dotacja obiecana ale jakaś zwrotna akcja musi być - dlatego projektantem tego 20tysięcznika został koleś partyjny Dębskiego, radny Obtułowicz (który zdaje się w tych latach był chyba też architektem miasta Krakowa).
Do realizacji nie doszło, dotacji żadnej nie było, natomiast nie wiem jakim cudem (głupie umowy

) Obtułowicz cały czas sobie potem roił prawa autorskie do projektu stadionu. Potem projekt i budowę przejęła gmina i też zamiast pogonić dziada, kupiła ten pasztet w całości. A Obtułowicz na podstawie tych swoich praw (?) cały czas był niezbędnym elementem budowy.
Cóż... jest przysłowie: jak nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz. To teraz niech dostanie po kieszeni. to i tak nie pokryje nawet w procencie strat miasta i Wisły .