Eustachy napisał(a):

Ja moge sie tylko pod tym podpisac. Pytanie ile jeszcze czasu bedzie trwalo uparte brniecie w slepy zulek pod tytulem Lobo. Przeciez gosc ma juz 27 lat i myslenie, ze w tym wieku nagle nauczy sie grac w pilke jest niepowazne. Nie wiem czy ktorykolwiek z mlodych pilkarzy, okazalby sie wystarczajaco dobry po otrzymaniu od Skorzy szansy, ale sprobowac warto, bo w najgorszym razie nic nie stracimy, a prawdopodobienstwo ze jednak cos zyskamy jest nieporownywalnie wieksze.
Juz z Maleckim tak bylo, ze po powrocie z Sosnowca grzal u Skorzy lawe i gdyby nie nagminna kicha w wykonaniu Lobo, ktora po roku wreszcie zostala zauwazona przez szeroka grupe kibicow oraz przedstawicieli mediow, to pewnie Maly do dzis gnilby na lawie. Po co powtarzac ten blad ponownie ?
|
Już od dawna o tym wspominałem. Umówmy się - aby wypaść gorzej niż Łobodziński w meczu z Lechem zawodnik musiałby strzelić bramkę samobójczą, ew. zaliczyć asystę przy takowej. Nawet gdyby zagrał kompletnie bezbarwnie, bądź co chwilę przewracał się na piłce - to co najwyżej zrównałby się poziomem z naszym reprezentantem. Piszę to bez odrobiny złośliwości: Łobodziński od chwili przyjścia do Wisły (będą już dwa lata) zdążył przegrać rywalizację o miejsce w składzie z Boguskim, Małecki i Ćwielongiem. Gdyby chociaż wynikało to z nagłej eksplozji talentu tych piłkarzy - ale nie, oni po prostu grali przyzwoicie.Nawet wyśmiewany dotąd Ćwielong to wirtuoz w porównaniu z Łobodzińskim - nie boi się twardej walki, przepychania, dużo biega, czasem jakimś cudem wepchnie piłkę do bramki...
Dlatego jestem za tym, aby Skorża dał szansę Burlidze, Papieżowi, Leszczakowi - komukolwiek, w kim widzi szansę na jakikolwiek rozwój. Nie czarujmy się - jeśli nasz trener ma jeszcze odrobinę wstydu, to w następnej rundzie Łobodziński mecze będzie oglądał jeśli nawet nie z trybun, to z ławki rezerwowych. Wrócą Boguski, Sobol i Garguła - w tej sytuacji liczenie na "przebudzenie" tego gościa nie ma sensu. Ja bym sto razy bardziej wolał Beto - tamten przynajmniej umiał piłkę zastawić, pociągnąć z nią do przodu - słowem, robił z nią
cokolwiek sensownego.