Karherop napisał(a):

|
Dziwię się trenerowi Skorży że mając tylu zdolnych młodziaków w mlodej ekstraklasie , a zarazem takie małe pole manewru jeśli chodzi o doświadczonych graczy , woli wpuścić z ławki Łobodzińskiego lub pozostawić sobie zmiany na czarną godzine . W ataku praktycznie nie mamy aktualnie żadnej alternatywy , a widząc tragiczną skuteczność Brożka Ćwielonga czy Kirma , śmiało wpuściłbym Papieża , Janika ,Jelenia czy Leszczaka . Nic tak nie będzie dla nich testem wartości , jak sprawdzian w pierwszej drużynie u boku dojrzałych graczy . A czym on ryzykuje ? Niczym , nie trafi w bramke z 5 metrów ? To u nas standard . W obronie takie manewry byłby by obarczone rzeczywiście jakimś ryzykiem , ale w ataku lub na skrzydłach ... ? To tylko świadczy o ogromnej zachowawczości naszego trenera i braku skłonności do ryzyka ( chociaz jakie to ryzyko ) , co jest tym bardziej dziwne , bo i jemu w bardzo młodym wieku dano szanse prowadzić najlepszą drużyne w Polsce . Gdyby jego przełożeni w Amice , Groclinie czy Wiśle szli tym tropem myślenia , to byłby do 50 roku życia najwyżej asystentem asystenta .
|
Z drugiej strony, może Ci młodzi zawodnicy są po prostu za słabi. Są młodzi którzy się wyróżniają w meczach i na treningach, więc dostają szanse, tj Ćwielong, czy Małecki. Skorża widzi tych zawodników na codzień i wie o nich więcej niż my wszyscy. Jeżeli ktoś jest faktycznie dobry to dostaje szanse i to jest oczywiste. Tak samo było w przypadku trenerskiej kariery naszego trenera. On nie dostał szansy dlatego, bo tak wypadało. Tylko dlatego, że był dobry. Jakoś nie widzę innych trenerów w wieku Skorży, którzy by mieli choć w połowie takie sukcesy...