Zwitter napisał(a):

|
Powiedzmy sobie szczerze, gdyby Mał chciał się utrzymać na nogach to by się utrzymał i spokojnie oddałby strzał na bramkę. .
|
Generalnie smutne jest to - nie mówię już o nieodgwizdanym karnym - że byle wejście ciałem, nawet delikatne, w jakiegokolwiek piłkarza naszej ligi powoduje iż ten traci równowagę, koncept i piłkę. Lekkie trącenie - i już żegnamy się z panowaniem nad futbolówką (zresztą, mówienie o panowaniu nad piłką w kontekście polskich piłkarzy zawsze i tak trzeba brać w mocny cudzysłów). Wyjątki od tej reguły to Lewandowski i... nikt więcej teraz nie przychodzi mi do głowy. Tak to marnie wygląda. I dlatego np: Choto zrobił w naszej lidze taką "karierę"...
jova napisał(a):

|
Ja wolałbym zobaczyć ile kilometrów przebiegł Jirsak (nie interesują mnie te przedreptane) i ile razy odebrał piłkę. W tych statystykach przewaga Diaza powinna być przygniatająca.
|
Ale po co? Ani Diaz, ani Jirsak nie dali Wiśle w niedzielę tego, co potrzebne. Żaden nie umie dobrze rozgrywać, obaj jedynie zwalniają akcję. Diaz ma tą przewagę nad Jirsakiem, że przydaje się w destrukcji i wnosi tam na ligową skalę wiele pozytywów. Jirsak nie umie grać szybko, bo technicznie jest słaby - każdorazowo musi sobie wpierw przyjąć piłkę, ustawić ją, dopiero wtedy rozejrzeć i podać.Gdy jest pod ostrym kryciem, nie ma na to czasu, wiec się jej szybko pozbywa w bok lub do tyłu, do wolnego kolegi, zanim zaliczy stratę. Nie rozgrywa.
Dlatego nadaje się na mecze z Hetamnem Zamość, ewentualnie z przestraszoną i nie stosującą pressingu Polonią Warszawa stojącą głęboko na własnej połowie - wtedy ma czas, a gra w ogóle jest wolniejsza. Więc może nadążać za jej tempem.