Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#610
Stary 19.10.2009, 14:02
farben

Pawełek w tym wywiadzie mówi prawdę o naszych piłkarzach. Im się wydaje, że są tak "zajebiści", że mecze mogą sobie klasyfikować pod względem zaangażowania się w nie. A to gówno prawda. Bez walki i oddania w każdym meczu, traci się wszystko a w tym najważniejsze tj. świadomość swojej ułomności piłkarskiej, którą powinni ulepszać ciężką i systematyczną pracą czy to w meczach czy to na treningach. Bo to, że "zajebisci" nie są, przyznali sami po meczu z Levadią, ale szybko o tym zapomnieli co powiedzieli. Nasi piłkarze to minimaliści, którzy mają spaprane charaktery i narzucają te charaktery wszystkim nowo przybyłym piłkarzom Wisły. Dlatego Kirm po wejściu smoka czy wyraźnie lepszym zaangażowaniu w kadrze Słowenii, w Wiśle zalicza już teraz zgon, nie mając przy okazji konkurenta. Alvarez walczy o kontrakt i pieprzy minimalistyczną postawę reszty drużyny i oby tak mu już zostało. Bo są w Wiśle przykłady piłkarzy ambitnych, choćby Diaz, Sobol,Głowa,Marcelo,Singlar a nawet Małecki. Niestety wpływ na drużynę zaczynają wywierać koledzy braci Brożków, którzy ciężkiej pracy, raczej nie lubią, zwłaszcza jeśli nic im za to nie grozi. Bo Wisła nie ma totalnie, konkurencyjnej ławki rezerwowych.

Dla Lecha wczoraj był to mecz o podtrzymanie szansy na mistrzostwo i dali z siebie wszystko aby tę szansę wykorzystać. Nasi "mistrzowie" już sobie tegoroczny tytuł przyznali sami. Dla nich ten mecz nie był z kategorii o wszystko, bo po co im już teraz załatwić sobie tytuł. To nie ich mentalność. Jedynie Skorża rozumiał wagę tego meczu, bo wie z jakim rodzajem piłkarzy ma doczynienia oraz że nie ma zmienników i pamięta Levadię, gdy odszedł Baszczu z Zieniem a nagle kontuzji doznało kilku pilkarzy podstawowych jednocześnie i w najważniejszym momencie, zastępujący ich nieudolni minimaliści zawiedli totalnie. Teraz też tak może być i przewaga może stopnieć bardzo szybko. Skorża ma świadomość o powrocie reżyserki Rusko w Ekstraklasie i teraz znowu Wisła ma jeszcze za przeciwników sędziów. Wszyscy znamy Skorżę, że nie jest oszołomem i jeśli coś mówi, to coś o tym wie, czego my nie wiemy a on świadomie wszystkich o tym informuje, o ile rzeczywiście wypowiedział takie słowa. Wystarczy sobie przypomnieć mecz z Polonią Bytom i nieuznany przez sędziego Siejewicza, ewidentnie prawidłowo zdobyty gol Wisły. Ukradziono nam wtedy po raz pierwszy 2 punkty oraz rekord klubowy. Wczoraj na Lechu ukradziono nam przynajmniej kolejny 1 punkt, gdyż karny był tak samo ewidentny, tylko jako jedyny w Polsce, sędzia Borski w żywe oczy nadal kłamie, że go nie było. Ani Siejewicz ani Borski nawet Wisły nie przeprosili . Ale nasi " mistrzowie" takiego zapobiegliwego stylu pracy i myślenia nie przyswajają. Myślenie także nie jest ich najlepszą stroną. Są przecież MINMALISTAMI a to zobowiązuje do lekceważenia wszystkich i wszystkiego, jak na "zajebistych" przystało. Kolejną Levadią, będą się martwić na tydzień przed meczem a nie już teraz będą przygotowywać się do niej w każdym meczu czy treningu.

Na miejscu Skorży zwiększyłbym dzienną dawkę treningową o 2 godziny i to na stałe już. Nie pod kątem fizycznym a technicznym. Tak aby ich nie sforsować za bardzo, bo jeszcze pójdą do Cupiała na skargę, że ich morduje. Do bólu kazałbym im oddawać strzały z dystansu i bliska, w pełnym biegu i z rzutów wolnych. Aż do czasu, gdy na 10 strzałów, pięć z nich trafi nie tylko że do bramki ale w punkt na niej zaznaczony. Póki nie nauczą się gasić przysłowiowej świeczki w bramce. Zwłaszcza gracze ofensywni. W końcu piłka nożna to kopanie piłki nogą i to celne. Tej najważniejszej umiejętności nasi piłkarze niestety nie posiadają i powinni to nadrabiać cięzkim treningiem technicznym. Tak aby podania trafiały do nogi a piłka do siatki. Zabójcza skuteczność musi do Wisły jak najszybciej powrócić, gdyż tylko ona może znowu pokonać powracających "reżyserów" ligi. A w pucharach decyduje jeden dwumecz i tragiczna impotencja strzelecka awansu nam nie przysporzy. Tam kalkulacji nie będzie, ani stopniowania zaangażowania ze strony rywala, tak jak nie było ich u Lecha wczoraj. Owszem w lidze możemy stratę z Lecha nadrobić, ale w pucharach już nie, tak jak i teraz treningami jeszcze możemy poprawić skuteczność, ale na tydzień przed pucharami już nie.
Ostatnio edytowane przez kot : 19.10.2009 o godz. 16:24.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiedz cytując