Denethor napisał(a):

Bardzo roztropnie to ująłeś. Takie wypowiedzi miło się czyta. Weź jednakże pod uwagę to, ile Pan B.C. wpakował kasy w ten nazwijmy to biznes, ale nade wszystko, ile lat już czeka na te europejskie sukcesy.
Zgodzę się z Tobą w kwestii zatrudnienia tego lub owego. Nigdy nie ma się gwarancji, czy rekomendowany lub też po prostu obserwowany przez nas pracownik spełni nasze oczekiwania. Moim jednakże zdaniem, nasi kopacze zbyt szybko zrozumieli, iż ludzie dozorujący poczynania zupełnie nie znają się na piłce i zarządzaniu klubem albo po prostu mają to wszystko głęboko w dupie. Jak im tylko coś nie pasuje, momentalnie podejmują decyzję o spuszczeniu trenera (Petrescu) lub podejmują inną decyzję, w myśl której, będą się zachowywać, jak grupka rozkapryszonych, niesfornych i przedszkolaków: :jak na mnie nakrzyczysz, to się obrażę i nie będę chciał grac"...
Na miłość Boską, przecież, to są profesjonaliści !!
|
Niestety piłkarze, szczególnie czołowych klubów, wiedzą jaką maja władzę i że w przypadku konfliktu z trenerem zawsze można go zwolnić poprzez brak wyników. Prędzej czy później ale można - nikt nie wywali bowiem do Młodej Ekstraklasy całej drużyny zamiast trenera. Nie można im też dać po pupach jak przedszkolakom (choć tych też teraz cieleśnie karać nie wolno) ani pozbawić poborów, bo to z kolei gwarantują im kontrakty. Nie ma też rady na kopaczy, którzy chcą odejść - Pogorzelczykom i innym z Amici wydawało się, ze znaleźli prostą receptę na zatrzymanie zawodników i zbudowanie potęgi futbolowej w Poznaniu, poprzez zwykłe ogłoszenie, że nikt z wyjątkiem 1 gracza w lecie nie odejdzie... W rezultacie nie tylko pozbawili się swojego "majstra" ale spier... cały początek kolejnego sezonu.
Taka jest charakterystyka pracy z ludźmi - to jak postępują, nie zależy tylko od tego ile kasy dostają za wykonywanie swoich obowiązków ale od wielu skomplikowanych czynników... Nie ma łatwych recept typu zjebka lub marchewka... Motywacja do działania każdego czlowieka (w tym piłkarza) i to jak należy na nią wpływać, zależy od tysiąca drobnych rzeczy. W sporcie w porównaniu z biznesem sprawy komplikują się dodatkowo w związku z ogromnymi emocjami jakie towarzyszą tej działalności oraz faktu, że wszystko wystawione jest poprzez media na widok publiczny... To naprawdę nie są łatwe sytuacje dla dwudziesto- kilku letnich ludzi, nawet jeśli zarabiają miliony.
Jak dla mnie Skorża na razie nieźle wywiązuje się z roli trenera-taktyka-psychologa-tatusia-mamusi-negocjatora z Cupiałem i RN-itp. Jak na drużynę najbardziej nasyconą sukcesami, najbardziej wystawioną na krytykę i zachwyty mediów, w której najtrudniej jest utrzymać wysoki poziom adrenaliny na zwykłe i niezwykłe mecze ligowe, zachowanie Wiślaków jest, w porównaniu z taką Legią czy Lechem, i tak bardzo profesjonalne. Oczywiście, że zawsze można i trzeba wymagać więcej ale trudno ocenić kogo należało by zatrudnić do, jak piszesz: "nadzorowania ich poczynań" aby osiągnąć lepsze rezultaty.
Sądzę natomiast, że jeśli Cupiał faktycznie zaczął myśleć rozsądniej to powinien jeszcze raz postawić swoją kasę na porządne uzupełnienie lub nawet wzmocnienie składu. Konkurencja musi być większa, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że w tej chwili pech chciał, że część podstawowych filarów drużyny jest kontuzjowana. W rezultacie na dzień dzisiejszy oprócz Ćwielonga praktycznie nikt nie ma równorzędnego zmiennika. Mozna nawet powiedzieć w kontekście formy Łobo, że nikt nie ma zmiennika.
Kocie, Wojtas, Eustachy - tak Diaz pokazuje się do gry i jest ambitny i walczący, wg mnie nie wolno jednak przemilczać jego brutalnych i pod tym względem bez wyobraźni fauli. Sobol gra twardo i nieustęepliwie, jednak jego interwencje zwykle nie zagrażają zdrowiu przeciwników. W przypadku Juniora tak jest - niestety.
Co do braku strzałów z dystansu - pełna zgoda!! Dzisiaj raz przyłożył Jirsak i od razu było groźnie.