|
Pierwsze gorące emocje już zeszły. Więc można poniekąd podsumować zarówno mecz z Lechem oraz, to co się działo przez te 10 kolejek.
Pierwsza połowa tego spotkania wyglądała przyzwoicie jak na naszą ligę. A to dlatego iż Wisła grała swoje i napotkała jako takiego rywala i jako taki opór stąd też tak to wyglądało. Po prostu obie drużyny musiały zaprezentować jakiś poziom by nie dać się klepnąć wysoko już w pierwszej połowie. W pierwszej odsłonie mieliśmy też swoje sytuacje, ale jak zwykle dała się we znaki juniorska skuteczność oraz umiejętność wykańczania akcji w ogóle. Lech też miał 2 niezłe okazje, ale to nie nasz problem. Tutaj uważam, że jest miejsce na dygresje do europejskich pucharów - na prawdę w takich meczach nie będziemy mieć po 5 "setek" więc w lidze choć jedną na trzy wypada wykorzystać. To co robił Brożek dziś, a i ze Śląskiem, to był dramat. Wiele osób mówiło, że w takiej formie jak dziś (dziś - że po pierwszych kolejkach Ekstraklasy) rozjechalibyśmy Levadię... No może fartownie by coś wpadło.
Jeśli mówić o drugiej połowie, to ciężko tu coś powiedzieć, co by nie było uznane za zbytnie jechanie po piłkarzach... Co to właściwie było? Bronienie wyniku? Zlekceważenie rywala? Może zmęczenie fizyczne? Przestańmy z gadkami w stylu 1906% poparcia dla Skorży, a zastąpmy je "1906% poparcia dla Skorży aż do wyczerpującego raportu po przygotowaniach zimowych oraz wynikach w pucharach latem".
Dotąd jakoś to było. Ruch na początku ograny 2:0, ale w drugiej połowie graliśmy jak z ołowiem na jajach. Reszta meczów to były spięte lub spięte z przemobilizowania leszcze albo słaby Śląsk i fart z Arką oraz Lechią. Jedyny nasz dobry mecz to ten ze słabiutkim Zagłębiem. We Wronkach radziły sobie Polonia Warszawa oraz GKS Bełchatów... Chociaż nie ma co histeryzować bo...
...Mistrza pewnie zdobędziemy, przewaga jest duża, a i leszczy klepać będziemy. Lecha mamy za sobą. Została Legia, z która możemy spokojnie zremisować, resztę pewnie jakoś wymęczymy. Pytanie: co dalej...?
|