jak najbardziej jestem zdania probera:
Cytat:
Już od ostatniego gwizka w dwumeczu z Levadią uważam, że Wisła ze sztabem trenerskim Skorży, bez zmian w mentalności, gruntownej weryfikacji przydatności zawodników, ustalenia klarownych celów na przyszłość, sposobów motywowania i wyciągania wniosków z porażek nie osiągnie nic wartościowego w Europie.
I nie zmienia tego pierwsza pozycja w tabeli z wielopunktową przewagą nad Legią i nad Lechem. Nie zmieni tego nawet Mistrzostwo Polski. Chciałbym się mylić, ale sukcesy na krajowym podwórku to absolutne maksimum możliwości tego zespołu w obecnym kształcie. Niestety, ale mecz z Lechem umocnił mnie w tym przekonaniu...
Chciałbym się mylić, może zima przyniesie odmianę. W każdym razie jestem pewny, iż bez zasadniczych zmian w klubie Wiślacy w pucharach europejskich 2010/2011 mają nie więcej niż 5% szans na sukces.
A Lechowi Poznań wypada pogratulować zwycięstwa w prestiżowym meczu i przemilczeć posty tych forumowych małolatów, którzy nie potrafią przeżyć, że ich ukochana drużyna przegrywa mecz w lidze i w niecenzuralny sposób obrażają rywala, kibiców, sędziego i innych.
|
Amika była dzisiaj lepsza, bardziej zaangażowana, dążyła do zwycięstwa.
Wiślacy pokazali w welu fragmentach gry, że mają naprawdę duże umeijetności w rogrywaniu akcji do przodu, ale to nie wystarczyło.
Przewaga Wisły w tabeli jest zludna.
oczywiście potrafimy rozbijać słabsze drużyny, ale wystarczy, że ktoś postawi się ostro, zacznie sam grac więcej piłką, a możemy liczyc tylko na szczęście.
O ile sluszne jest twierdzenie, że ubiegłororczny mistrz Polski był najsłabszym mistrzem to w tym roku ten mistrz ma wielkie szanse, żeby byc mistrzem jeszcze slabszym, co nasz udział w rozgrywkach europejskich sprowadza do granic absurdu.
Swoje wady mają niektórzy nasi piłkarze - katastrofalny brak skuteczności, nieumiejętnośc pokazywania się do gry, nonszalancja przejawiająca się w zbyt łatwych stratach.
Nie będę oceniał nikogo, choć kusi mnie, żeby kilka słów indywidualnie przylożyć.
Jedni doceniają Jirsaka, drudzy widzą, że może grac dobrze co anjwyżej z Hetmanem Zamość.
Jedni doceniają destrukcyjna robotę Diaza, ktory stara się zastąpić Sobola nie bedąc wspierany przez Jirsaka, inni widzą jego niewymuszone straty w ofensywie.
Jedni widzą bezproduktywność Kirma, inni, że nie za bardzo ma z kim pograc piłką i jest zmuszony do plątania się w bezsensowne dryblingi.
Jedni krytykują Pepe Ćwielonga za brak skuteczności inni widzą szarpanie gry do przodu przez niego.
Jedni krytykują Maleckiego za brak skuteczności i słabość fizyczną powodującą, że odbijał się jak piłeczka od ściany Bosackiego, inni widzą, ze jest to pilakrz dynamiczny, ktory wnosi pozytywne elementy dobrymi wrzutkami i grą do przodu.
Jedni wielbią Brożka, ze wyrasta ponad całą ligę, inni dostrzegają na boisku zawodnika zagubionego jak dziecko we mgle
... itd
Swoje wady ma też trener menadżer, ktory nie potrafi wziąć piłkarzy twardo za kark, zmusić do cięższej pracy, a kibicom dostarczyc tego, co obiecywał, że Wisła grać będzie efektownie i skutecznie.
Gratuluję amikowcom, że potrafili wydrzeć Wiśle zwycięstwo.
Wiem, że mistrza zdobywa się ciułaniem punktów z najsłabszymi, ale do cholery, mam chyba prawo oczekiwać, że Wisła pokona, nawet na boisku przeciwnika druzyne, z która radziły sobie: Polonia, Cracovia, Legia..., ktora przechodzi kryzys
Tu coś musi się zmienić