|
Tym razem nie udało się jakimś cudem zdobyć punktów, nadal jednak mamy uciułaną przewagę punktową nad resztą i może uda się ją dociągnąć do końca rundy. Jeszcze możemy stracić z Legią, choć z nimi jest szansa na remis lub wygraną, nie tak jak z Lechem, z którym Wisła Skorży od 2 sezenów nigdy nie wygrała i już raczej nie wygra. Traktowałem ten mecz, jak obraz tego co nas może czekać w pucharach. Niestety wyszło, że to samo co w tym roku, jeśli nie nastąpi jakiś cud nad Wisłą.
Oceniając piłkarzy w tym meczu, można wyciągnąć jeden i ten sam wniosek co zawsze. Gra Wisły jest obliczona na strzelenie jednej bramki, na którą musi się złożyć kilkadziesiąt sytuacji bramkowych. Jeśli nie padnie ta przypadkowa bramka a Wisła dostanie bramkę, to już nie ma szans na podniesienie się. Zresztą Skorża wpuszczając Łobodzińskiego a potem chcąc wprowadzić Cantoro, sam poddaje się bez walki. Brożek i Kirm nie powinni grać w 1 składzie, gdyż nie prezentują żadnego poziomu gry a nie tylko jakiegokolwiek. Szkoda, że jesteśmy ich zakładnikami, bo przecież nikt nie życzy im kontuzji aby taki Leszczak choćby zagrał w meczu na zasadach takiej konieczności jak dziś Cebanu, który akurat zastąpił najlepszego w tym meczu Pawełka a nie najgorszego, jakim jest Paweł Brożek w obecnej formie i zaangażowaniu w grę. No i ten bojaźliwy Jirsak.
Co byśmy tu nie opowiadali, to przegraliśmy dziś nie punkty tylko, ale troszkę więcej i nie chodzi tu o prestiż, ale o szansę na sukces w przyszłych pucharach, która po takim meczu, wydaje się być identyczna , jak ta już była. W Wiśle wszystko bez zmian. W obecnym gronie, prochu już nie wymyślimy.
Ostatnio edytowane przez kot : 18.10.2009 o godz. 18:32.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|