Gdybyśmy wygrali to nasi poczuliby się zbyt pewnie i i tak stracilibyśmy te pkt. A tak nasi wiedzą że muszą dalej zapier****ć. Wole przegrać z Lechem i po 5:0 a zostać mistrzem niż wygrać z Lechem i zająć trzecie miejsce krzycząc że w przyszłym sezonie "Idziemy na majstra".
prober napisał(a):

czy jest na tym forum choć jedna osoba, która uważa, że Wisła w obecnym kształcie ma szanse w najbliższych 2-3 latach wywalczyć cokolwiek więcej niż Mistrzostwo Polski i krajowe trofea? Moim zdaniem nie tędy droga (chyba, że zadowalamy się sukcesami w Polsce lub liczymy na jakiś nadzwyczajny splot szczęśliwych okoliczności w el. LE/LM - szanse na to wynoszą może jakieś 5%).
Stoimy w miejscu.
|
A gdyby Brożek strzelił sam na sam a sędzia gwizdnął ewidentnego karnego i mielibyśmy 14 pkt przewagi nad Lechem to wszyscy pialibyście z zachwytu nad drużyną i liczyli na sukces w europejskich pucharach. Więc od jednej sytuacji podbramkowej zależy czy piłkarze mają szanse na sukcesy w Europie w przyszłym sezonie czy nie? Wisła nie może wygrywać każdego spotkania, nie ma kur** takiej możliwości więc po 10 kolejkach, jeden mecz przegrany a jeden zremisowany przed sezonem bralibyście w ciemno, przegraliśmy ten najtrudniejszy w całym sezonie ale i tak mamy w p*zdu punktow przewagi jak na 10 meczów. Trochę spokoju bo w tym meczu nie zasłużyliśmy na porażkę, gdyby Małecki nie był faulowany to strzeliłby bramke, powinien być karny i czerwona kartka bo Wojtkowiaka nie interesowala piłka tylko popchnął Małeckiego. Trudno, stalo się, niech się w Poznaniu podjarają a zobaczymy kto bedzie płakał na koniec sezonu.