|
Arked
Właściwie flamengista już Ci odpisał. Taka organizacja rozgrywek była sprzeczna z przepisami FIFA oraz UEFA i dlatego tak ZSRR, jak i Polska w kolejnym roku powróciły do prawidłowej formuły rozgrywek. W tej sprawie FIFA/UEFA już dawno temu zabrała głos i dlatego szybko przywrócono rozgrywki w zgodzie z przepisami FIFA/UEFA. Wystarczy się tylko na to dawne ich stanowisko powołać. Regulamin PZPN polskich rozgrywek w 1951 roku na który się powołujesz, był sprzeczny z zasadami FIFA/UEFA i nie ma tu znaczenia, czy uczestnicy tego regulaminu zgadzali się na niego, czy nie ( wtedy w Polsce wyboru nie było ani możliwości protestu ). Tak jak napisał flamengista, albo FIFA/UEFA przywraca mistrzostwo Wiśle a Ruch zostaje z PP, albo unieważnia te rozgrywki w całości, bo w statystykach, każdy podaje swoje sukcesy z tamtego roku inaczej. Wynikła z tego wyłącznie totalna abstrakcja, z której Wisła statystycznie nie ma NIC, oprócz kuriozalnego w świecie wpisu o "zdobywcy ligi". W jednym meczu, którychkolwiek rozgrywek, nikt nie może zdobyć Mistrza kraju i Pucharu kraju jednocześnie. Wisła i tak nie ma nic do stracenia, upominajac się o to mistrzostwo i nie porównuj tutaj sprawy z 1993 roku, bo to ewidentnie inna sprawa. Tu nie chodzi o oszustwa paru klubów piłkarskich, ale o złamanie zasad FIFA/UEFA w całości przez PZPN. Wisła już dawno powinna uwzględniać w statystykach i sukcesach klubowych, 13 tytułów mistrzowskich, zdobytych zgodnie z zasadami i przepisami FIFA i UEFA, tym bardziej jeśli Ruch uwzględnia tytuł z tamtego roku, zdobyty niezgodnie z tymi przepisami. To nie jest kwestia zielonego stolika czy moralności, lecz prawnej abstrakcji rozgrywek z tamtego roku. Pozostałe rozgrywki w całym okresie komunistycznym można uznawać, mimo totalitaryzmu komuny, gdyż przynajmniej odbywały się one zgodnie z fundamentalnymi przepisami FIFA i UEFA. Mistrzostwo kraju zawsze zdobywał i zdobywa nadal, zwycięzca najwyższej ligi danego kraju a nie jakiegokolwiek pucharu czy superpucharu.
Ps. Krissu - mógłbyś rozwinąć swoją myśl z FortArtem ? Robienie faszysty z Reymana nie było artystycznym odniesieniem się do historii ale pasiastą prowokacją. Co to ma wspólnego z dyskutowanym tutaj problemem ? Jak Niebieski chwali się tutaj, między innymi tytułem z 1951, to otrzymuje rzetelną odpowiedź w tej sprawie, która nie jest raczej prowokacją historyczną.
Ostatnio edytowane przez kot : 18.10.2009 o godz. 01:01.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|