Porażka napawałaby optymizmem, gdyby była nadzieja,że będą z niej wyciągnięte jakiekolwiek wnioski. A,że tak nie będzie to wszyscy wiemy i to jest najgorsze,że nadziei nie ma na poprawę. Nawet na horyzoncie jej nie widać. Tylko popularność tego sporu sprawia,że jeszcze jako tako w świadomości ludzi się trzyma. Inaczej niechybnie skończyłaby jak koszykówka, z 1,5 tyś średnią widzów przed telewizorami. Wyłączając zrywy reprezentacyjne. Bida z nędzą, marsz żałobny grają, a nie już zagrali,bo pogrzeb się odbył.
Proponuje głębiej się zastanawiać czy aby napewno sieć Orange ma najlepszą ofertę na rynku oraz czy śnieżką musicie chupy malować, o żłopaniu Tyskiego nie wspominam,bo tego już samego w sobie pić się nie da. Tak jak innych wynalazków Kompanii Piwowarskiej. Tak refleksja mnie naszła.
