Przede wszystkim odniesiemy zwycięstwo moralne. Wbrew stadionowym terrorystom i bandytom zagramy fair, nawet 60% naszych (niemałych) umiejętności. Zadamy tym samym kłam niedowiarkom, pokażemy że stać nas na wiele i nie jest to nasze ostatnie słowo.
Bohaterski Lewandowski nawet pobrudzi sobie spodenki, co więcej - zarobi żółtą kartkę za faul. Myślę, że faule to kategoria w której możemy przeważyć nad Słowakami.
Jestem też pewien, że trener Majewski przygotuje nowatorską taktykę, cóż jednak ona da - nie wiem, bo przecież Słowacy grają w lepszych klubach niż nasi. W meczu z Czechami dominowaliśmy w każdym elemencie gry, szczególnie w wirtuozersko wykonywanych rożnych, a i tak nic to nie dało.
Ale spodziewam się postępów, które już wcześniej były widoczne. Teraz wykonamy 9 rożnych, oddamy co najmniej 1 celny strzał na bramkę i wymienimy 5 celnych podań z rzędu (tu celujemy w rekord - to może być 50 mecz biało-czerwonych w eliminacjach, w którym uda się ta sztuka).
Szykuje się więc pasjonujące widowisko, szczególnie że na trybunach zgromadzi się kibicowska elita, najtęższe gardła w Polsce, pieczołowicie wyselekcjonowane wśród największych tuzów z Żylety, dawnej Xtki i Bóg wie skąd jeszcze (Jakwe też - to w kontekście Triady).
Do szczęścia brakuje tylko gradu bramek, które podsumują nasz awans... na 4 miejsce w grupie. Wystarczy, że braci Czesi pykną Irlandczyków, a my rozjedziemy walcem Słowacką obronę.
Do boju Polska...aaaa!!!
