Uran235 napisał(a):

Czuję się wywołany do tablicy, bo to chyba ja to napisałem, albo coś w tym stylu. Zgodzę się z jedną rzeczą ROTF-a ogląda się z pewną przyjemnością, w trakcie seansu się nie nudziłem, a i w domu zdążyłem obejrzeć ten film ze dwa albo trzy razy, ale... Ten film jest jak badziewna piosenka, którą cały czas się nuci( coś w stylu "Last Christmas"). Niby bawi, ale z drugiej strony ten film to potwarz dla kinematografii.
(...).
|
Ależ ja się oczywiście zgadzam z tobą

Film żadnym, wybitnym dziełem nie jest. Ot po prostu taki szybki film akcji na którym nie trzeba myśleć, tylko oglądać, chłonąć widowiskowość. Siedzisz w temacie transformersów więc masz prawo być rozczarowany. Powiem Ci, że identycznie jest z innymi produkcjami. Dajmy na to Star Wars. Filmy widziałem gdzieś po 15 razy każdą część, choć daleko mi do wkładania czarnego wiadra na głowę i wymachiwania świetlówką. Po którymś z kolei seansie naszła mnie ochota na zobaczenie jak wygląda książka (wydali ponad 150 tomów Gwiezdnych Wojen). Od tego czasu przeczytałem kilka tomów i muszę Ci powiedzieć, że bez porównania ciekawsze, lepsze, klimatyczne. Tak jest raczej z każdą adaptacją książki, czy komiksu. Nigdy jeszcze filmowy odpowiednik nie dorównał swojemu pierwowzorowi.
Ale wracając do transformersów. Z punktu widzenia kogoś kto pierwszy kontakt miał z nimi przy okazji pierwszej części filmu to muszę ci powiedzieć, że wyszło to nieźle. Z perspektywy kogoś kto nie zna ich charakterystyki również nie przeszkadza to, że np. Optimus jest rzeźnikiem

. Ta scena w lesie (czyli walka na pięści, haki czy co tam mają pod rękami), moim zdaniem ratuje ten film.
Ten kawałek o amerykańskiej armii bardzo trafny. Tutaj jednak jest to normą. W amerykańskich filmach standardem jest pokazanie wojska w takim świetle jak tutaj.
Dla mnie i pewnie wielu innych, znudzonych rzeczywistością, ten film jest taką odskocznią. Na dwie godziny można zapomnieć o tym wszystkim i po prostu oglądać.