Uran235 napisał(a):

Cloverfielda oglądałem jakiś czas temu, a na REC-a zdecydowałem się niedawno( nie jestem fanem gatunku). REC i Cloverfield moim zdaniem nie mają zbyt wiele wspólnego- poza sposobem nakręcenia. REC to do ostatniego pokoju zwykła historyjka o zombie/wirusie/wampirach w konwencji survival horroru. Dopiero w końcówce pojawia się dosyć niepokojący skręt, który mam nadzieję został fajnie rozwinięty w drugiej części( chyba niedługo w kinach). W skrócie klasyczny motyw eliminacji/zarażania w zamkniętym środowisku z dolepioną ciekawą fabułą, która jeszcze nie do końca wypaliła. Cloverfield to film łączący elementy survival horroru, motywu Godzilli i filmu katastroficznego. Duży nacisk jest położony na relacje między bohaterami, na ich uczucia i to co nimi kieruje. Postacie w Cloverfieldzie to coś więcej niż sztampowe mięso do zeżarcia dla potwora zza rogu. Zresztą do samego końca potworów w Cloverfieldzie jest bardzo niewiele. Na pewno bardzo ciekawy i dosyć oryginalny, a co również ważne- dobrze zrealizowany kawałek kina. O ile REC-a jak ktoś nie lubi horrorów może swobodnie sobie odpuścić, to Cloverfield dotrze na pewno do szerszej rzeszy odbiorców.
|
Spojlery ,więc jak ktoś nie oglądał Cloverfielda aka Project Monster to niech nie czyta.
Moim zdaniem w obu filmach jest dużo wspólnego - sposób nakręcenia to jedno, to że w obu filmach patent jest ten sam(pozostaje kaseta), to drugie - zagrożenie oczywiście jest inne ale w sumie to podobna historia - w Recu mamy rutynową noc ze strażakami, w Cloverfieldzie, imprezę pożegnalną.Tu mamy jatke w obrębie jednej kamienicy, tam rozpierduchę w całym mieście.Być może relacje między bohaterami są lepiej nakreślone, choć dla mnie były fragmentami trochę sztuczne, ale to nie zmienia faktu że zdecydowanie in plus zaskoczył mnie ten film, szczególnie że ściągała go moja kobita i po prostu zapodała go a ja nie miałem pojęcia co to w ogóle będzie.
Tak żeby rozruszać temat - przezemnie przecież rozpoczęty

, to kilka zdań o 2 znanych filmach które ostatnio oglądałem.
Bruno...Borat podobał mi się, świeży pomysł, bardzo fajna zabawa z różnymi ludzkimi przywarami ,kupe ironii, dystansu - oglądało się świetnie...Natomiast Bruno mnie nie przekonał.Ok - sama postać świetnie zagrana , żarty tak z samych tzw. homofobów jak i bejów ale nie ma tego błysku co w Boracie.Nie przekonał mnie ten film.
Tajne przez poufne - ostatni film Coenów, ledwie rok po genialnym,znanym wszystkim ich filmie.
Być może gdybym oglądał ten film na fali ich ostatniego filmu, to bym się rozczarował.A to było tak że czytałem gdzieś że to koszmar więc spodziewałem się najgorszego...A film da się oglądać - ciekawa, trochę komediowa historia, oryginalne kreacje - Cloneya, Malkovicha, Brada Pita(nie pamiętam by grał gdziekolwiek taką ciotę

).Film lekki , wd mnie zdecydowanie do oglądnięcia, choć oczywiście do Fargo czy Kraju się nie umywa.