Pozostając w kręgu tego obrazowego przykładu, to o ile pamiętam Woodgate'a ostatecznie prawidłowo zdiagnozowano (chć dla zawodnika było już za późno), a główny lekarz Realu w końcu stracił pracę.
Każdą dolegliwość można zdiagnozować - jeśli dany lekarz tego nie potrafi (co oczywiście się zdarza), to świadczy to bardziej o lekarzu, niż chorobie. Piłkarze to nie kosmici, by nie można było ustalić, co z nimi jest nie tak i gdzie leży problem. Dlatego jeśli jakiś przypadek danego lekarza przerasta (jak wyraźnie ma to miejsce u nas), to niestety, ale trzeba zwrocić się po pomoc do innego konowała.
W kwestii Boguskiego sprawa wyraźnie wygląda tak, że najpierw w maju Urban dał ciała, a teraz po jego zwolnieniu "ciała dają" zastępujący go doktor z ME i fizjoterapeuta - bo dalej nikt nie jest w stanie określić, co jest źle i kiedy zawodnik konkretnie może wrócić.
Pokazowa gra w siatkonogę niestety o niczym nie przesądza i nie świadczy.
Smuci mnie to, bo Boguski to dobry piłkarz, podobnie jak Garguła, który też jak słyszymy jest tak "doskonale" rehabilitowany, że co rusz odzywają się jakieś stare urazy. To nie tak powinno wyglądać.