Pan Jotka napisał(a):

|
Nie jest to film historyczny i Ty to wiesz.Ale ze nie bedzie tego wiedzialo iles tam set milionów ludzi to raczej nie nasz problem. Za tem o czym jest ten film, co?
|
To tak tytułem wstępu.Myślę że większość będzie to wiedziała bo Tarantino nie jest postacią anonimową - zresztą w 100 wywiadach podkreślał że film nie ma niczego wspólnego z prawdą historyczną.Czepianie się bękartów akurat o to to tak jak by czepić się Żywotu Briana - MP , że nie jest to prawda o Jezusie

...Historyczne rzewne i jakoś tam inspirujące do prawdziwych to robi dziadziuś Spielberg - Quentin robił i robi, niezależnie co to za film - rozrywkowe i przewrotne kino - w dużej mierze dla świrów takich jak on.
Ale to tak na marginesie - ja jako wielki fan Tarantino wtrącę 3 grosze do dyskusji.Zaznaczam że mój fanatyzm nie polega na tym że ślepo łykam wszystko z pod miecza Tarantino , jeno z tego że uwielbiam jego filmy za mnóstwo rzeczy.
W moim prywatnym rankingu bezapelacyjne nr 1 to Kill Bill oczywiście bez podziału na części bo obie uważam za geniusz, oczywiście później PF, Wściekłe Psy,Death Proof i na końcu jedyny film który uważam za jedynie dobry czyli Jackie Brown.
A jak było z Bękartami...Otóż wyszedłem z kina lekko rozczarowany.
Po części dla tego że spodziewałem się dostać coś innego.Liczyłem na krwawą rozpierduchę, zabarwioną ciekawym scenariuszem, świetnymi kreacjami i 'Tarantinowskimi' dialogami i tu Quentin mnie strasznie oszukał, bowiem wszystko można o tym filmie powiedzieć ale nie to że jest to wojenne kino akcji.Po przemyśleniach doszedłem do jedynego słusznego wniosku że nie mogę psioczyć na film tylko dlatego że był w innym stylu niż tego oczekiwałem, tak więc skupiłem się na ocenie pozostałych aspektów.
Scenariusz jak to u Tarantino, ciekawy, przewrotny, ale z mało zaskakującym zakończeniem.Dialogi jednak nierówne, czasami aż nużące, choć w większości trzymające poziom.Genialna cześć pierwsza czyli przybycie Hansa do domu Francuza ukrywającego Żydów,świetna także część dziejąca się w piwnicy, pozostałe 3 jak dla mnie już trochę gorsze ale oczywiście nie że słabe, zresztą i w tych częściach smaczków jest mnóstwo.
Samo aktorstwo jak u Tarantino na najwyższym i rzadko spotykanym poziomie, ta mimika, częste najazdy na twarz itp natomiast największy niedosyt czułem przy niektórych rolach.
Tarantino dla mnie jest magikiem m.in dlatego że nawet jakaś 2 a nawet 3 planowa rola u niego potrafi być fantastyczna. Za to m.in kocham Kill Bila, gdzie tam takich ról jest mnóstwo i niezależnie czy ktoś występuje w filmie przez kilkadziesiąt, kilkanaście kilka minut czy nawet mniej - pozostaje w pamięci na długo.
W bękartach tego brakuje.Genialna rola Hansa, zresztą fenomenalnie zagrana, świetna rola majora SS, także świetna rola tego francuskiego chłopa ukrywającego żydów i to właściwie tyle.Jeszcze mógłbym dodać Shosanne - swoją drogą piękna kobita

i porucznika Aldo którego postać jest mało interesująca ale takiego bohatera on tam gra.
Reszta jest niestety tylko tłem choć tych postaci przewija się tam sporo.Najbardziej rozczarowywują same bękarty - taki był pewnie zamysł by nie było ich za dużo widać na ekranie ale nawet jak się pokazują to nie ma w nich nic co by można było zapamiętać.Pomijając już nie do pobicia w tym - Kill bila , przecież w Pulp Fiction takich ról było sporo - Każda postać , czy to sam Tarantino, czy Keitel, czy choćby diler i jego laska,Zed z ziomem i pokrakiem...Małe role ale jakie.Tu tego nie ma i to w zasadzie mój taki jedyny poważny zarzut.
Z plusów jeszcze to na pewno motyw z kilkoma językamgdziei to nie było tylko bajerem a miało istotny wpływ na przebieg filmu i co Pana Jotke zdziwi na bank - wd mnie mimo iż ten film nie miał zamiaru być jakimś głosem w kwestii 2 wojny światowej, to cała ta otoczka wyszła o wiele bardziej prawdziwie(przy całej nieprawdziwości) niż przypuszczałem.
Ogólnie film na plus choć mam niedosyt - może jak oglądnę go już na DVD to mi się coś zmieni.