|
Kłócicie się jakby było o co. Radziłbym nie ferować żadnych wyroków co do przyszłości naszej ligi, to raz. Dwa popatrzeć po naszej lidze i dziękować Bogu/Opatrzności( zależnie od własnych przekonań) za Cupiała. Możemy narzekać, że już nie robi takich transferów jak na początku, że nie szasta kasą na lewo i prawo, że LM jak nie było tak nie ma. Ale dzięki Cupiałowi nie tylko wbiliśmy się do krajowej czołówki ale przez długie lata utrzymujemy się w tym miejscu i póki co nie widać zagrożenia z zewnątrz. Popatrzmy po innych biznesmenach, których media okrzyknęły mężami opatrznościowymi polskiej piłki. Walter sypnął groszem udało się zdobyć mistrza za Wdowczyka, ale tak poza tym porównywalnych sukcesów sportowych brak, a poziom drużyny stacza się po równi pochyłej( przy czym od razu zaznaczam, że nie twierdzę, że Wisła jest teraz mocniejsza niż np. za Kasperczaka). Jeszcze gorzej z Rutkowskim, chłop w zeszłym oknie sypnął grubą kasą. Nasprowadzał graczy, pompował balonik, a powietrza nie starczyło nawet na jedno mistrzostwo. W tej chwili Lech jest na rozdrożu i jeśli przegrałby z nami w następnej kolejce, to ten sezon mógłby obfitować w niespodzianki... daleko za naszymi plecami. Klicki budował drużynę, ale nigdy nie była to ekipa na czołówkę ligi, nawet przez chwilę nie miała takiego potencjału- za małe miasto, mały sponsor. Do tego zacnego grona doliczę jeszcze Drzymałę, który jako jedyny osiągał w miarę przyzwoite, ale ile można marzyć o wielkiej piłce w małej miejscowości. Ptaków i Wojciechowskich nie wymieniam, bo to co robią ci ludzie przynosi więcej szkody niż korzyści. W latach 90 była jeszcze zgraja z Widzewa, ale oni piłkę potraktowali jako inwestycję krótkoterminową.
Jaki z tego wszystkiego wniosek? Kasa to nie wszystko, samo wyłożenie kasy i trochę woli to za mało żeby wbić klub do czołówki. Jeżeli mówimy o jednosezonowych niespodziankach, to takowe są jak najbardziej możliwe, tym bardziej, że poziom ekstraklasy równa w dół. Nawet w tym sezonie może zdarzyć się niespodzianka( może nawet dwie) na pudle. Natomiast żaden z tych klubów nie ma szans zaistnieć na dłużej. Lech buduje się już któryś sezon( 4?) i jeszcze nie traktujemy go poważnie i to nie bez przyczyny. Z drugiej strony jeśli w Legii coś by pękło, to ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i drużyna po sezonie czy dwóch znowu będzie w ścisłej czołówce. Czy komuś się to podoba, czy nie, Legia jest raczej niezatapialna. W wypadku Wisły o czarny scenariusz łatwiej o tyle, że w Warszawie jeśli nie Walter, to ktoś inny, w Krakowie tak dużej pewności nie ma, ale mimo to Wisła również wydaje się długoterminowo nie do ruszenia. Póki co ktoś może wskoczyć na miejsce numer trzy, ale nie oszukujmy się. Kto by to nie był organizacyjnie jest lata świetlne za Lechem i to poznaniacy są najbliżej wskoczenia w rolę trzeciej siły ligi. Klimat pod piłkę buduje się i w Gdańsku i we Wrocławiu + duże stadiony. Białystok też stawia przyzwoity stadion, w dodatku drużyna systematycznie rozwija się sportowo. Ale nigdzie nie ma gwaranta trwałości rozwoju. O Solorzu i jego podejściu do piłki póki co wiemy niewiele, Jagiellonia i Lechia nie mają nawet zaplecza finansowego o porównywalnym potencjale. Cracovia ma bogatego sponsora, będzie miała stadion, alei nic z tego nie wynika. Bełchatów i Zagłębie jadą na państwowej kasie, ale w końcu zakręcą im kurek. Widzew i Górnik, podobnie jak 022 uważam, że niech najpierw w ogóle awansują a potem snują plany o potędze. Kibiców mają, stadiony mogą mieć, pieniądze też powinny się znaleźć, ale w najlepszym wypadku za dwa lata będą w tym samym miejscu co Lech zaraz po fuzji. Ruch i Polonia Bytom nie mają nawet takich podstaw by śnić o długofalowych sukcesach. Bez zdarzeń ekstremalnej natury trudno przewidywać w naszej lidze jakieś szalone zmiany.
Ale, pozostaje jedna kwestia. Coś mogłoby się zmienić gdyby nagle ktoś do piłki podszedł bardzo profesjonalnie i zmontował za własne pieniądze, nie oglądając się na PZPN-y, PiS-y, PO i SLD, profesjonalny klub o profesjonalnym zapleczu z profesjonalnymi piłkarzami. biorąc pod uwagę stan w jakim znajduje się nasz futbol- taka drużyna mogłaby z miejsca zdominować rozgrywki. Tylko, że zrealizowanie takiej koncepcji jest ekstremalnie trudne ze względu na polskie bagno układów i układzików, które szczególnie dobrze prosperuje w rodzimym futbolu. Jeżeli weźmiesz ludzi z zewnątrz zawsze ryzykujesz, że nie odnajdą się w realiach, że braknie im doświadczenia- oczywiście zakładając, że Cię na nich stać. Biorąc ludzi ze środowiska w pełni świadomie wchodzisz w bagno i kwestią czasu jest kiedy zaczniesz tonąć.
|