Niektorzy fachowcy przewidywali, ze ten mecz moze byc pierwsza porazka Wisly i trzeba przyznac ze grubo sie pomylili, bo gdyby wislacy tyle nie marnowali, to moglo sie skonczyc tak z 8-1. Rzecz jasna czerwona kartka miala na to istotny wplyw, ale mimo wszystko trenerowi Skorzy naleza sie gratulacje za to, ze jego zespol stworzyl sobie multum okazji bramkowych i do konca staral sie napierac.
Niedokladnosci w grze tez jakby mniej w stosunku do 2 poprzednich gier.
Jedyne co martwi to wlasnie ta nieskutecznosc. Niestety po raz kolejny w tym aspekcie przewazali Kirm z Brozkiem, bo trzeba pamietac, ze gdyby nie asysta Lukasiewicza, to Pawel mimo wielu okazji skonczylby mecz bez gola.
Coraz lepiej prezentuje sie za to Malecki, ktory obok Glowackiego jest dla mnie bezdyskusyjnie najjasniejsza postacia od poczatku sezonu. Rowniez dla Diaza mam wiele uznania za jego gre i walke jaka wklada w kazde zawody.
Jirsak swoja gra moze nie olsnil, ale tez nie powiem zeby mnie zawiodl. Zagral tak po swojemu, czyli bez blysku, za to poprawnie

Oby w nastepnym meczu wyszedl ten sam sklad; chodzi przede wszystkim oi Jirsaka zamiast Cantoro i Cwielonga kosztem Lobo.