|
Z ziemi włoskiej do Polski?
Futbol pl wyciągnął sensację, że ewentualnym "stałym" trenerem reprezentacji Polski mógłby / miałby zostać 56-letni Włoch Alberto Zacchceroni - były "commissario tecnico" (czyli po włosku trener) drużyn: Udinese, Milanu (z którym zdobył mistrzostwo w 1999), później Lazio oraz Interu (tym razem bez większych sukcesów). Po zwolnieniu z FC Torino w 2007 - Zaccheroni pozostawał bez pracy.
Swoją wiadomość portal opatruje datą 28 września 2009. I wszystko fajnie, bo rzeczywiście włoski serwis calciomercato it wspomina o tym w kilku zdaniach. Sam news nie jest jednak nowy. Inny portal, tuttomercatoweb, pisał o tym już w dniu 23 września. W rozmowie telefonicznej z dziennikarzem portalu, menager Gianluca di Carlo miał "niedyskretnie" zaproponować kandydaturę Zaccheroniego na trenera polskiej reprezentacji.
Przyznam, że coraz mniej mi się to podoba. To prawda, że menager mógł dzięki zaprzyjaźnionym dziennikarzom wypuścić "próbnego balona" aby zorientować się w sytuacji. Jednak, powtarza się tu casus Ben Hakkera. Dawno, dawno temu, odniósł pewien sukces i "jedzie" na nim przez wiele lat. To samo Zaccheroni. W 2009 może świętować okrągłą 10. rocznicę zdobycia tytułu z Milanem. Co gorsza, pasowałby "polskiej myśli szkoleniowej", która również odnosiła sukcesy w zamierzchłych czasach (1982).
Jeśli ten news już u nas był, to przepraszam. Widać jednak, że naszego futbolu wcale już się nie szanuje (katastrofa 2009 na całej linii jest tego dowodem), a Polska może stać się "domem spokojnej starości" dla kolejnego trenera, który w ubiegłym wieku odnosił sukcesy. Jeśli tak, to ja już wolę Smudę. Prowadził kilka polskich klubów i swojej pracy nie musiałby się wstydzić.
|