Marszałek napisał(a):

Lubię merytoryczną dyskusję. A zatem z mojej strony.
Polonia Bytom, Mariusz wyjmuje piłkę,która niechybnie zmierza do brami. Gdyby to wpadło byłoby 2-0. Czy w kilkanaście minut by odrobili?
Polonia Warszawa, przypadkowe podanie i polonista wychodzi na 1 na 1. Mariusz wychodzi z tego obronną rękę, dość powiedzieć,że facet chciał przerzucić Pawełka. Ten jednak wyczuł wszytko i obronił.
Jeśli Mariusz zasługuje na joby,gdy gra padakę i popełnia dziecinne błędy wszyscy to zauważają i mieszają go z błotem. Będąc rzetelnym wobec siebie po opierniczaniu należy go chwalić gdy idzie dobrze. Myle się?
A co do farfocli. One są dziełem przypadku, niczego więcej. A ten Twój wybitny Mucha puściłby szmatę, zaraz na początku spotkania, gdy Peszko leżąć! ograł Choto i skierował piłkę do brami. Jakoś tego nie zauważasz,ze Mucha nie interweniował, bo nic nie mógł zrobić a bramka dlatego nie padła,bo piłkę sprzed linii wybił obrońca. Tak więc zanim napiszesz co się komu zdarza, proszę oglądaj dokładniej mecze.
|
Kto by o takich szczegolach pamietal wszak modne jest sie wozic po Pawelku.A czy to wazne czy zasluzenie czy nie, to juz nie istotne.
Tak bylo z Zienczukiem a teraz placz ze Go juz nie ma w Wisle.