
Legia drugi mecz z rzędu wygrała 2:0. I to z kim! Jeden z najgroźniejszych rywali "Wojskowych" i jeden z największych wrogów warszawskich kibiców został bezlitośnie zepchnięty na piąte miejsce w tabeli. Bohaterem wieczoru przy Łazienkowskiej byli Chinyama i Grzelak, do którego przylgnęło stwierdzenie, że jak gra, to "właśnie wraca po kontuzji". Ale za to w jakim stylu! Przed rokiem strzelił gola Wiśle, teraz Lechowi. Powinno się otoczyć specjalną opieką i wystawiać jedynie w meczach przeciw najgroźniejszym rywalom. Wtedy strzela celnie i skutecznie, w innych wypadkach... strzelają mu głównie kości.
podsumowanie kolejki na wp.pl
