Wydawało mi się, że w Sin City Tarantino reżyserował scenę w samochodzie z głową( rozmowa z martwym Del Toro).
Co do Star Treka to powiem, że nie jestem fanem tej serii, ale odrzuca mnie od filmu jeden fakt. Scenariusz napisał duet odpowiedzialny za "scenariusz" nowych Transformerów- bez wątpienia lidera w kategoriach zmarnowany potencjał i zmarnowane pieniądze a także pretendenta do tytułu najgorszego filmu roku.
Gordian napisał(a):

Filmu raczej nie obejrzę. Żeby wytrzymać na filmach Tarantino to trzeba nadawać na tych samych falach co on, a to to jedynie wybrańcy potrafią . Przeciętny reżyser to i filmy przeciętne.
Z jego twórczości to jedynie Sin City ujdzie. Od "Grindhouse', "Kill Bill" i innych "Od zmierzchu do świtu" przeciętnym kinomanom radziłbym się trzymać z daleka...
|
Nie wymieniłeś perełki, której niesposób pominąć. Tarantino to przede wszystkim Pulp Fiction- film legenda. Reszta jego filmów to faktycznie przerost formy nad treścią i poruszanie się po niszowej estetyce( kino exploitation i inszy kicz i tandeta). Teraz Tarantino zrobił film wojenny i nadal jest to przerost formy nad treścią, ale w zupełnie innym stylu niż poprzednie. Bękartom zdecydowanie bliżej do Pulp Fiction niż do Kill Bill'a. Większość scen kameralnych, sceny jatki bardzo szybkie, krótkie i nieliczne. Film opiera się na dialogach i doskonałym aktorstwie. Myślę, że nawet jak komuś nie podchodzi Tarantino, to ten film i tak warto obejrzeć.
I żeby nie było- nie jestem maniakiem Tarantino, nie mam w domu żadnego ołtarzyka z jego podobizną. Jeśli miałbym mieć taki ołtarzyk to tylko z podobizną Terry'ego Gilliama. Czego się ten facet nie dotknie, zamienia w złoto. No może z wyjątkiem "Braci Grimm", gdzie mu wytwórnia na siłę przerabiała film w komercyjny gniot i wyszedł potworek z dobrymi aktorami, pięknie przedstawionym światem i ciekawą historią, z której ktoś na siłę próbował zrobić coś a'la "Piraci z Karaibów".
No ale jak nie uwielbiać kogoś kto nakręcił to:
http://www.youtube.com/watch?v=egNMC6YfpeE