Co do dzisiejszych meczy.
1. Lechia Gdańsk- Zagłębie Lubin. Meczu całego nie oglądałam. Widziałam tylko, że słusznie nie uznano bramki dla KGHM i, że Świra w końcówce poniosły nerwy. Ale mogły go ponieść słusznie, gdyż [przepraszam braci z Gdańska

] gol dla Lechii również nie był prawidłowy. Bo albo Lukjanovs faulował, albo strzelił gola ręką [albo wgl nie on go strzelił tylko był to samobój]. Nie wiem jak cały ten mecz przebiegł, ale chyba z tą jedną bramką więcej kontrowersji niż z całego meczu. x)
W każdym razie jednak, czasu się nie cofnie, zwycięzców się nie sądzi: BRAWO LECHIA
2.Legia Warszawa- Lech Poznań. Dramat... zn. dramatycznie niski poziom jak na "klasyk" Eklasy. Pierwsza polowa, to tylko do zapomnienia. W drugiej coś się ruszyło, ale jak Legia strzeliła już tą drugą bramkę, to było całkiem po Lechu. Nie ma co więcej komentować tego meczu. Lech z trenerem Zielińskim sobie raczej nie poradzi (tfu! tfu! żeby nie zapeszyć :]). I odnośnie Lecha jeszcze- cieszę się, że nie załapali się do LE. Nie nie dlatego, że to Lech, że z Poznania, że bracia Craxy. Po prostu dlatego, że byłoby to poniżenie (że tak sięgnę pamięcią do naszego niechlubnego wyczynu) na miarę naszej wpadki z Levadią... Ale to tak BTW

to takie spostrzeżenia na dzień dzisiejszy. No a jutro...
Tylko zwycięstwo! Wisełko tylko zwycięstwo!...
PS. Pana Bogusia Cupiała uprasza się o nie zjawianie się na stadionie w Sosnowcu x)) ;P