Wyświetl pojedynczy post
enzo
Senior Member
 
 
Od: 02.2005
Skąd: spod budki z piwem

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#379
Stary 22.09.2009, 14:24
raindog napisał(a):Wyświetl post
Mecz z Polonią nie był zły - brakowało tylko skuteczności. Nie pamiętam, żeby Wisła w tym sezonie stworzyła więcej dobrych akcji. Szkoda tylko, że wszystkie strzały szły obok bramki.
Nie oszukujmy się, drużyna ma mimo wszystko bardzo duży potencjał, tylko jakoś Skorża nie potrafi tych chłopaków zmusić do biegania. To, że potrafimy stworzyć sobie sytuacje nie ulega wątpliwości. Z tym zastrzeżeniem, że jednak trudno, by tak nie było, skoro przeciwnicy, z którymi dotychczas graliśmy w lidze nie potrafili wymienić kilku podań po ziemi, a wszystko co udało im się przejąć, było wybijane jak najdalej od własnej bramki z myślą "a nuż napastnikowi spadnie taki farfocel pod nogi i coś przypadkiem strzelimy". Jak już nam przyszło jednak zagrać z drużyną, która potrafi się zmobilizować po przejęciu piłki do spokojniejszej gry, to już było nieciekawie. Mam na myśli w tej chwili ostatni mecz z Polonią Bytom - ale taka sytuacja zaistniała również w meczu z Jagą, na co zresztą zwrócił uwagę Marszałek.

Grantar napisał(a):Wyświetl post
Trochę pozytywnego spojrzenia proponuję ...
Wystarczy popatrzeć na statystyki meczu, by stwierdzić, że Wisła grając bez Boguskiego, Garguły, Marcelo i z kontuzjowanymi prawymi obrońcami, była o klasę lepsza od dotychczasowego wicelidera (Polonii).
To fakt że poziom naszej ligii jest fatalny ... ale ja raczej odnoszę to do techniki pilkarzy i dynamiki akcji ofensywnych, natomiast aby stanąć w 11 na swojej polowie i przeszkadzac to naprawdę wiele geniuszu nie trzeba.... jak jeszcze na 1 (!) akcję w 1 połowie strzela się 1 bramkę to i bronić się później łatwiej ....
Dochodza nerwy, trochę pecha (niezuznana bramka Diaza, poprzeczka) i kończy sie jak sie skończyło.
Wyjątkowo współpraca Brożek- Małecki nie układała się w niedzielę (bardziej z winy Małego), słabo zagral Łobo, anemicznie Sobol, setkę zmarnował Kirm .. OK
Jednak takie "wieszanie psów" na drużynie która ośmieliła się zremisować po 6 zwycięstwach to przesada.
Owszem musimy jako kibice wciąż wymagać więcej ale ja nie zauważyłem aby piłkarze grali jakoś nonszalancko czy bez ambicji ... wręcz przeciwnie ... miałem wrażenie że grali za nerwowo.

Spokojnie .... czekam na Boguskiego, Gargułę, Marcelo, Jirsaka w formie. Nie jest znów tak źle a będzie lepiej. Niejedna druzyna chciałaby miec taki "systematyczny regres" jak Wisła ....
Chyba się nie zrozumieliśmy. Daleko mi do wylewania pomyj na zespół, ale mam żal do trenera, który przecież jest tu już trzeci sezon, a jednak zespół w tej chwili nie ma żadnego porządnego stylu wypracowywania akcji.

Zresztą, wystarczy spojrzeć na sposób wykonywania przez Wisłę stałych fragmentów gry. Niemal wszystkie, z których nie ma możliwości bezpośredniego oddania strzału na bramkę (wliczając w to rzuty rożne), są wykonywane na długi słupek, gdzie stoi Marcelo. Dlaczego niemal? Bo część jest wykonywana okazjonalnie inaczej - jednak mam wrażenie, iż tylko wtedy, gdy wykonawcy nie wyjdzie dośrodkowanie. W meczu z Polonią brakło "Marcepana", więc stałe fragmenty gry w naszym wykonaniu nie były już tak groźne, jak wcześniej (choć Brazylijczyka przy ustawieniu na długim słupku zastępowali tym razem Diaz wespół z Głowackim). Możecie tu polemizować, bo faktycznie nieuznana bramka Juniora padła , wg mnie przynajmniej, jak najbardziej prawidłowo. Ale nie potrafię zrozumieć, jak to jest, że przez ten cały okres, jaki pracuje z Wisłą Skorża, nie mamy przy rozgrywaniu stałych fragmentów gry żadnej innej alternatywy. Dziw bierze, że przeciwnicy dają się jeszcze na to nabierać... A to tylko przykład.

To, że wyniki mamy w obecnym sezonie nadspodziewanie dobre, wcale nie oznacza, że jesteśmy tacy dobrzy albo też (o zgrozo!) każdego w tym sezonie dalej bezproblemowo będziemy "jechać" minimum po 3:0. Mówiąc o regresie mam na myśli styl gry, nie wyniki. Zresztą o tym, co według mnie powoduje, że nasza zdobycz punktowa jest obecnie tak okazała, napisałem w poprzednim poście - a nie lubię się powtarzać. Gramy nadzwyczaj "drewniany" futbol i to nie z powodu takich a nie innych grajków, a tylko dlatego, że Skorża boi się ryzyka - co zresztą, nomen omen, może mieć w przyszłości skutki odwrotne do wcześniej zamierzonych... Ale obym był złym prorokiem, niechaj nadal wszystkie zespoły spoza czołówki wychodzą na boisko z nogami "z waty". Jednakże z Legią oraz Amiką nam to nie grozi i jeśli nasz styl się do tej pory nie zmieni, to możemy mieć niestety kolejny raz bardzo słaby bilans z tymi zespołami.

Marszałek napisał(a):Wyświetl post
Pierwszy przykład z brzegu to Jagiellonia. Żałośnie potykali się o własne nogi przez większość część meczu, najemnicy od Nas też spacerowali, nic z tego nie wynikało poza coraz większym w****ieniem obserwatorów. Niedokładne podania, chaos w ataku.I nagle przypadkowy gol, Jagiellonia poczuła krew i jakże inny obraz gry widzieliśmy. Mogli nawet odrobić stratę. Ale jest to przykład drużyny,która wychodzi na mecz przegrana. A teraz jak przyjeżdża zespół o potencjalnej sile vide Levadia, która nie ma jakiegoś wielkiego strachu,to już kończy się jak się skończyło. Polonia to ten sam przykład. Przyjechali nie wystraszyli się i wynik dobry wywieźli. Nie trudno się zgodzić z Twoją analizą.
No i właśnie to mnie zaskakuje, bo już po okazale wygranym meczu z Zagłębiem nasz obecny trener-menedżer stwierdził, że w szatni wrzało, jakby przegrali. Osobiście bardzo mnie to ucieszyło, bo sądziłem, że Wisła zacznie grać do końca bez względu na wynik - i czy będziemy wygrywać 4:0, czy dostawać po tyłku, to nasi będą pokazywali, co to znaczy być piłkarzem Wisły Kraków. A później niestety z meczu na mecz nasza gra była coraz gorsza.

Oczywiście, że nie da się w takim tempie grać przez cały sezon, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Ile my tych meczy gramy? Europejskich muraw w tym roku już nie powąchamy, a Puchar Ekstraklasy odszedł do lamusa. Piłkarze zarabiają dla nas kibiców nie wyobrażalne sumy, a grają niestety tak, że czasami sami nieraz chcieliście pewnie co poniektórych zastąpić na boisku.

Mam nadzieję, że w naszym sposobie konstruowania akcji coś się w końcu zmieni i Skorża coś poprzestawia. Chciałbym w końcu zobaczyć piłkarzy biegających, a nie oglądających wyczyny kolegi, który ma obecnie piłkę przy nodze, później tylko drących na siebie japę z powodu straty, czy niedokładnego podania.

Dlaczego taki Kirm potrafi się pokazywać na pozycję (choć - mówię to z bólem - robi to coraz rzadziej) i nie wyklina później Małeckiego za podanie do przeciwnika, a gwiazdor Patryk stoi tuż obok obrońcy i jeśli Słoweniec coś zepsuje to dostaje taki opi***ol, jakby samobója wbił Pawełkowi? Nauczcie się pokory - a zmiany zacznijcie od siebie. Mniej wyzywania, więcej biegania Panowie!

P!
Ostatnio edytowane przez enzo : 22.09.2009 o godz. 14:28.
Odpowiedz cytując