Tak sobie myślę czym się kieruje sztab szkoleniowy drużyny Młodej Ekstraklasy...
Otóż po zakończeniu zeszłego sezonu postanowiono nie przedłużać kontraktu z Bartoszem Koziełem.
Ok, gość niczym specjalnym się nie wyróżniał, nie rokował itp.
Następnie facet jako wolny zawodnik szukał sobie klubu ale nikt go nie chciał.
Wobec tego postanowił grać w Wiśle jako amator.
I teraz wychodzi w każdym meczu w pierwszym składzie.
To znaczy że naprawdę nie ma nikogo lepszego od niego w juniorach? Od gościa, którego uznano za niepotrzebnego a który następnie nie zaczepił się w żadnym klubie

Jaki jest sens ogrywania go w każdym meczu
