|
Ochłonąłem, przemyślałem i już wiem co mnie tak NIESAMOWICIE W****IA podczas oglądania naszych meczów. To coś było obecne od dawna, ale w tym sezonie rozkwitło w pełnej krasie. W pierwszych meczach ligi, kiedy szybko wpadały nam fartowne bramki, nie rzucało się to tak bardzo w oczy, od kilku kolejek jest po prostu uderzające.
Atak Wisły daje nam co tydzień popis fantastycznej gry. Szkoda tylko, że nie jest to gra w piłkę, a gra aktorska...
Te gesty, te miny, te złowrogie spojrzenia, te wzajemne pretensje, te ostentacyjne wyrażanie oburzenia, zniesmaczenia, złości... na to się po prostu patrzeć nie da.
Brożek jest sfrustrowany jakby miał permanentny zespół napięcia przedmiesiączkowego. Miała być Premiership, a tu nie dość, że jest Ekstraklasa, to jeszcze forma fatalna.
Małecki jest jeszcze lepszy. Najlepszy z całej drużyny. Ewidentna woda sodowa zaprawiona problemami z podpisaniem kontraktu i jeszcze jakąś niechęcią do Kirma (była już o tym mowa na forum).
Obaj wrzeszczą cały czas na siebie i na Kirma, który ewidentnie nie może się w Wiśle odnaleźć, co go również frustruje.
A całości kwartetu dopełnia "zajebany" i kurczowo przyklejony do linii Łobodziński, który nie jest idiotą i musi sobie zdawać sprawę z tego, jak wygląda jego gra.
Ja nie widzę u w/w panów problemu z formą fizyczną (no, poza Brożkiem), tylko z psychiką.
Oni powinni pójść we czterech albo na ławkę (co jest niemożliwe, bo Boguski i Garguła są kontuzjowani, a na Jirsaka Skorża nie postawi, choćby nie wiem co się działo), albo na jakąś terapię grupową. Bo ewidentnie nie dogadują się ze sobą nawzajem.
No i jakieś dodatkowe wspólne treningi by się dla tego kwartetu przydały, ale na to nie ma co liczyć, bo jeszcze się taki w polskiej lidze trener na stołku nie uchował, który by dodatkowe treningi organizował...
Co to k***a jest "rów widokowy"?
|