Tak na wstępie: K***a mać!
Strzały
17:3. Ten mecz to jeden wielki niefart. Nieuznany gol, poprzeczka, kontuzja Alvareza, potem Singlara...
Wykończenie akcji doprowadzało mnie do rozpaczy. Szacunek dla Głowackiego bo on naprawde cały czas walczył o każdą piłke i przede wszystkim dla Singlara, że grał mimo kontuzji. Humor poprawił mi Skaba w wywiadzie pomeczowym... otóż ten chłopak ma niedosyt z remisu

Padłem jak to usłyszałem.
Strasznie mnie dziś irytował Małecki i Diaz tracący co chwile piłke.
Jirsak do pierwszego składu za Diaza!