Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3934
Stary 20.09.2009, 01:15
Kolego doceniam Twoje szczere chęci ale odnoszę wrażenie że Twoja jednoznaczna wizja nie idzie w parze (z powiedzmy) doświadczeniem. Dlatego pozwolisz że odniosę się do poruszonych przez Ciebie zagadnień które moim zdaniem budzą wątpliwości

dlaczego inżynier zna się lepiej na gospodarce od humanisty?

przemysł jest tą dzieniną gospodarki która ją może rozruszać...od przemysłu zawsze zaczyna się rozwój gospodarczy kraju. Usługi, rolnictwo, tylko na nim bazują. A chyba nie wyobrazasz sobie że lekarz zna się na hutnictwie, górnictwie czy automatyce. Tym bardziej humanista. Politycy nie wiedzą czego potrzeba polskiemu przemysłowi. Kierują się ekonomią doraźną, bo nie rozumieją że nie raz najpierw trzeba zainwestować, aby zarabiać.

Otóż wygłoszone przez Ciebie powyżej dictum jest z założenia nieprawdziwe. Szczerze mówiąc to trochę dziwię się że człowiek jak sądzę młody który nie miał do czynienia z tzw ekonomią polityczną może wypisywać podobne marksistowskie bzdury.
Zacznijmy od tego że w krajach tzw: rozwiniętych przemysł stanowi stosunowo niewielką (w niektórych krajach nie więcej niż 20%) i coraz bardziej kurczącą się część gospodarki. Od dawna nie jest też postrzegany jako jej innowacyjna część. Zdecydowana większość GDP krajów rozwiniętych pochodzi z usług i to właśnie ten sektor jest postrzegany jako "nośnik postepu" w gospodarce. Obszary które w ostatnich czasach uważało się za najbardziej innowacyjne (informatyka, genetyka,biotechnologie, telekomunikacja, usługi finansowe, media) są częścią sektora usług.
Dlatego wybacz ale Twoje twierdzenie że" przemysł jest tą dzieniną gospodarki która ją może rozruszać...od przemysłu zawsze zaczyna się rozwój gospodarczy kraju" oprócz tego że jest bardzo anachroniczne jest również nieprawdziwe.
Jeszcze większym anachronizmem jest przekonanie że to jakiś mityczny inżynier kieruje firmami produkcyjnymi. Miałem okazję poznać wielu prezesów firm produkcyjnych. Wśród nich również inżynierów z tym że ich było akurat ....najmniej. Przeważają ekonomiści (księgowi, marketingowcy). Jest też trochę prawników. Wynika to z tego że w obecnych czasach wżne jest nie tyle wyprodukowanie towaru co raczej jego sprzedaż (najlepiej z zyskiem), a tutaj z reguły inżynierowie są dość bezradni.

prawda jest taka że gdyby nie ten przemysł, który został wybudowany jeszcze za Gierka (!) dziś bylibyśmy na poziomie Senegalu...

Odnoszę wrażenie ze czasy gierkowskie to pamiętasz chyba tylko ze wspomnień rodziców. Dla człowieka które pamieta je z autopsji używanie podobnego argumentu nie jest nawet śmieszne. Jest straszliwie żałosne.
Mieliśmy tzw: przemysł (wybudowany zresztą za pożyczone pieniądze) którego najbardziej charakterystyczną cechą było to że produkował sam dla siebie. Tzn: szary obywatel nie miał nic z tego że że obok niego powstała np: fabryka cementu bo cała jej produkcja szła na budowanie następnej fabryki z której szary obywatel też nie miał żadnego pożytku.
Przejdź się oglądnąć chociażby obszar Huty (kiedyś Lenina). Kilkaset hektarów zabudowanych urządzeniami przemysłowymi które nie są dziś nikomu do niczego potrzebne (zastosowano starą energochłonną technologię rosyjską; przestarzałą już w momencie jej instalacji). Z całej Huty obecnie pracuje bodajże jeden dział.
Tego typu przykładów w całej Polsce masz mnóstwo: Ursus, Huta Katowice, stocznie, Jelcz, fabryki wielkiej płyty itp. Nie jest mi wiadome aby jakakowiek z inwestycji ery gierkowskiej okazała się być udaną.
Żeby było ciekawie to mieliśmy wtedy "w czynnikach decyzyjnych" bardzo wielu inżynierów. Moim osobistym faworytem był niejaki Manfred Gorywoda (nawet doktor inżynier, starsi forumowicze go pewnie pamiętają). Doradziłbym Ci abyś w ramach ochłonięcia (gdy zbyt bardzo przejmiesz się swoją teorią o wyższości inżynierów w gospodarce) sięgnał do jego archiwalnych wystąpień. Pomoże.

na dziś mamy jakiś 3% udział w światowej energii...za kilka lat, jak rząd się nie otrząśnie, bedziemy mieli 1%...i wtedy przestaną się z nami liczyć nie tylko na Świecie, ale też w Europie. Nie od dziś wiadomo że "Energia rządzi Światem"...

Nie bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc o "3% udział w światowej energii" (produkcja energii, zasoby energii?) ale powiem szczerze że pierwszy raz słyszę o tym żeby to "energia rządziła światem". Wiem natomiast na pewno że światem rządzi pieniądz. Jeśli go masz to jesteś w stanie kupić sobie wszystko (włącznie z energią). Nie chodzi o to żeby produkować jakieś chore ilości energi np: elektrycznej po to aby potem marnować ją na energochłonną produkcję rzeczy które nie są nikomu potrzebne (jak było za Gierka) i cieszyć się z tego jak rośnie nam nasz udział w światowej produkcji energi. Prawdziwym wyzwaniem jest zwiększać GDP przy zmniejszeniu zużycia energi. I myślę chyba nikt nie przejmuje się jakimś wydumanym udziałem w światowej energii ale tym o ile wzrośnie GDP.

a w Polsce zajmujemy się przeszłością (co kto powiedział, kto donosił) a nie budowaniem przyszłości. Mam już dość ciągłych przepychanek na tle historycznym. Zaden kraj tak jak Polska nie wspomina tak swoich cięzkich chwil...owszem trzeba pamiętać o tamtych ludziach...ale pryiorytetem dla polityków powinna być przyszłość a nie przeszłość. Dlatego powinniśmy starć się budować dobre relacje z Rosją i Niemcami w trosce o naszą przyszłość, a nie cały czas sprzeczać się o przeszłość...

Sądzę ze mieszasz dwie sprawy: kwestię lustracji(a więc ujawnienia agentów) i sprawę tzw: polityki historycznej (mówiąc ogólnie sposób prezentacji/postrzegania zagadnień z historii najnowszej).
Zacznę od tego drugiego tematu. W największym skrócie każde państwo prowadzi swoją politykę historyczną. Trzeba przyznać że nasi sąsiedzi (Niemcy i Rosja) są w tej sprawie znacznie bardziej zaawansowani niż my (jako przykłady można podać chociażby rosyjską ustawę o "ochronie pamięci II wojny światowej" czy niemieckie działania w sprawie utworzenia muzeum wypędzonych; to tylko przykłady: podobnych działań jest w każdym z krajów dużo więcej). Wbrew pozorom podobne działania mają/mogą mieć bardzo konkretny wpływ na wiele spraw bieżących. Wyobraź sobie że za parę lat działalność np: muzeum wypędzonych znajdzie taki oddźwięk że opinia światowa uzna iż Niemcy zostali z Polski wypędzeni a zatem należą się im odszkodowania. Albo dla odmiany Rosjanie przekonają świat że ich agresja w 1939 była "uzasadniona" i w związku z tym wszystkie jej ofiary nie mają prawa domagać się odszkodowań. Nie chcę dalej rozwijać tego tematu (jeśli chcesz mogę Ci podać literaturę na ten temat) ale podobnych zagadnień jest znacznie więcej i wbrew pozorom mają one (oprócz moralnego) również i wymiar bardzo praktyczny.
Wbrew temu co sugerujesz nie jest tez tak że to przeszłość wpływa na bieżące relacje z Rosją i Niemcami. Wybacz ale trzeba być bardzo naiwnym aby sądzić że nasze obecne problemy z Rosją wynikają z tego że obraźiliśmy się na nich za agresję w 1939 i Katyń. Jest dokładnie odwrotnie: ponieważ mamy problemy z Rosją (a dokładnie Rosja z nami żeby wymienić: gazociąg północny, tranzyt gazu i ropy przez Polskę, Ukrainę, Gruzję, poparcie dla państw bałtyckich do wczoraj tarczę itp, itd) to Rosjanie (jak to mają w zwyczaju) odgrzewają stare kotlety (przypomnij sobie kto rozpoczął tę całą dyskusję przed przyjazdem Putina) aby sprowokować i przedstawić Polaków jako obsesyjnych rusofobów (i tu masz kolejny przykład jak można wykorzystać politykę historyczną).

co mi, jako zwykłemu obywatelowi da widza o kims co robił w przeszłości? nic...

A teraz odniosę się do lustracji. Bo znowu nie masz racji. Być może nie masz tej swiadomości ale fakt braku lustracji ma bardzo duży wpływ na Twoje życie.
Zacznijmy od Twoich pieniędzy. Od podatków które płacisz a które w znacznej części finansuja operacje ludzi którzy swoje majątki zbudowali na dziwnych operacjach ze Skarbem Państwa wykorzystując swoje swoje nieformalne powiązania "służbowe". Temat sam w sobie jest bardzo obszerny ale proszę Cię zwróć uwagę że spośród 10 osób wymienianych jako najbogatsze przez Wprost (w corocznym rankingu) każdy jest/był współpracownikiem/agentem służb. Samo w sobie nie było by to aż takim probleme gdyby nie fakt że business każdego z nich powstawał na styku z Państwem (np: Krauze: umowa z PZU, Gudzowaty: barter gazu z Rosji, Kulczyk: dostawy dla policji prywatyzacje browarów TPSA, Solarz: koncesja dla Polsatu, Wejchert: koncesja dla ITI itp itd). Przy kazdej z tych operacji powstawało bardzo wiele kontrowersji. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Bez dalszego rozwijania tematu dodam tylko że każdy z tych "operacji" jest koniec końców finansowana przez Skarb Państwa a więc z Twoich podatków. Dobrze przeprowadzona lustracja pozwoliłaby na znaczące ograniczenie tych kosztów.
Przejdźmy do edukacji. Nie wiem czy mówi Ci coś nazwisko Andrzej Szczypiorski. Jeśli nie to przypomnę że jeszcze parę lat temu był "autorytetem" nie mniejszym niż sam Michnik. Do momentu gdy okazało się że był szczególnie obrzydliwym kapusiem któremu nie sprawiało problemu branie pieniędzy nawet za donoszenie na swojego własnego ojca. Czy chciałbyś żeby Twoje dzieci czytały ksiązki napisane przez kogoś takiego jako swoje lektury szkolne (to nie żart: jego książki były na liście lektur)? Takich nazwisk jest więcej.
Sądonictwo. Nie życzę Ci źle ale gdyby kiedyś zdarzyło Ci się trafić przed sąd jestem ciekaw czy chciałbys być sądzony przez kogoś kto dowiódł swoim postępowaniem np: w stanie wojennym że raczej niż sądzeniem woli zajmować się wykonywaniem poleceń służbowych? Jaką masz pewność że ten ktoś okaże sie nagle być uczciwym sędzią?
Dziennikarstwo. Czy nie chciałbyś wiedzieć że autor artykułu który akurat Cię zainteresował miał okres w którym zajmował się np: donoszeniem na kolegów? Czy nie miałoby to wpływu na Twoją ocenę jego artykułu? Czy miałbyś pewność że to co pisze obecnie jest tym co faktycznie myśli a nie tym co ktoś kazał mu napisać (albo np: zrobić na zlecenie SB film agitkę tak jak to zrobił Piwowski z "Uprowadzeniem Agaty", po to aby walnąć w polityczą konkurencją)?
Edukacja II. Czy nie miałbyś oporów uczęszczać na zajęcia prowadzone przez kogoś kto był np: współpracownikiem SB? Czy tacy ludzie (moim zdaniem zdemoralizowani) powinni w ogóle mieć prawo do uczenia młodzieży?
Bezpieczeństwo: Czy nie obawiasz się tego że wszystkie akta TW już dawno znajdują się w rękach obcych służb (np: Rosji) i nieujawnione mogą służyć szantażowaniu tych ludzi za szkoda dla kraju?
itp,itd.....

ludzie potrzebują chleba, nie igrzysk...

I tu się zgodzą. Tyle tylko że chyba zupelnie inaczej rozumiemy te igrzyska. A żeby był chleb to najpierw trzeba dom wysprzątać bo inaczej wyjdzie tylko zakalec.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 20.09.2009 o godz. 02:56.