|
Bardzo cieszy kolejne, szóste już zwycięstwo naszych piłkarzy w obecnym ligowym sezonie, ale styl gry zaczyna coraz bardziej martwić. Szczególnie w chwilach, kiedy rywale zaczynają agresywnie atakować. Po zdobyciu bramki, między 65 a 85 minutą drużyna po prostu stanęła. Przerażająco wyglądało wówczas przejście do kontrataku, utrzymanie się przy piłce, dokładność podań, ucieczka spod krycia. Jakby wszyscy nasi zawodnicy nagle w niepojęty sposób "odpłynęli". Trzeba z tego wyciągnąć wnioski, bo lepszy rywal od Lechii w podobnej sytuacji bardzo boleśnie skarciłby nasz zespół.
To był jeden z najsłabszych meczów Wisły, obnażający słabość polskiej ligi. Ale aby nie popadać w pesymistyczne tony, trzeba wspomnieć i o pozytywach - asekuracji przez większą cześć meczu, przemyślanym skracaniu pola gry, niezłej dyspozycji niektórych zawodników. Najlepszy na boisku był zdecydowanie Junior Diaz, który mimo późnego powrotu z meczów reprezentacji, grał bardzo odpowiedzialnie i dojrzale. Był skuteczny w odbiorze, nie mnożył strat, udanie asekurował kolegów.
Niezmiennie bardzo podoba mi się też Alvarez, niezwykle pewny punkt zespołu. Znakomicie się ustawia, przesuwa, "gra blokiem", potrafi zagrać kombinacyjnie na skrzydle, groźnie dośrodkować. To obecnie zdecydowanie najlepszy prawy obrońca ligi.
Rozkręca się Łobodziński - dziś przynajmniej ma od czasu do czasu jakieś przebłyski. Zagrał dużo lepiej niż Kirm. Oby utrzymał tą "wzrostową" tendencję.
Małecki, mimo zdobycia gola, nie pokazał nic wyjątkowego. Zagrał bardzo przeciętnie. Podobnie Brożek, który bardziej odpoczywał po meczu kadry, niż walczył. Drugi Brożek też tylko odrabiał pańszczyznę - darrował sobie ofensywne wyjścia, grał niedokładnie, popełniał błędy w ustawieniu i kryciu.
Martwi słabnąca dynamika Sobolewskiego, któremu w kilku momentach wyraźnie brakowało szybkości. Grał zrywami, malo płynnie. Za każdym razem uciekał od pojedynków biegowych, szybko starał się zastawić piłkę ciałem, nie próbował żadnych akcji indywidualnych, ucieczki rywalom.
Jop nie zaliczył większych wpadek, ale parę razy popełnił błędy, nie interweniował pewnie. Gdy wypijał piłkę głową, zawsze robił to tylko byle dalej przed siebie, nie tak jak np: Głowacki próbując jednocześnie podać do jakiegoś partnera. Mam nadzieję, że będzie tu coraz lepiej.
Teraz trzeba koniecznie wygrać z Bytomianami, by nadal podtrzymać passę i budować przewagę nad Legią i Lechem.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|