JohnnyH napisał(a):

Co do meczu. Przykro to pisać ale oglądanie wczorajszej kopaniny przypomniało mi środowy występ naszej repry. Gra z pierwszej piłki znowu kompletnie leży mimo tego że jeszcze pare tygodni temu potrafiliśmy rozklepywać inne drużyny bez najmniejszych problemów. Dokładność podań nawet tych krótkich, (do nogi lub w tempo) stała na poziomie podstawówki. W pale mi się nie mieści jak można wybijać piątkę i nie potrafić wycelować w pas o szerokości 50 metrów. Skoro w Naszym Klubie funkcjonują kontrakty motywacyjne to nie miałbym absolutnie nic przeciwko żeby zawodnicy za takie zagrania płacili kary. Może wtedy bardziej starannie przykładali by sie to swojej roboty.
Wczoraj o wiele bardziej niż Wisły podobała mi sie organizacja gry Lechii. nasi przeciwnicy grali szybko, kombinacyjnie, często na jeden dwa kontakty, dużo biegali bez piłki. Gdyby Gdańszczanie byli odrobinę lepiej wyszkoleni technicznie (wystarczy opanować przyjęcie piłki - wydawało by sie tak oczywistą piłkarską umiejętność której 90% zawodników naszej ligi jeszcze nie zdążyło posiąść) jestem pewien że mecz ten zakończył by sie naszą przegraną.
Słabiutko w mojej ocenie wyglądała równiez gra w odbiorze która do tej pory była naszym największym atutem. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie ale wydawało mi się że Wiślacy w tym meczu byli o wiele wolniejsi niż zawodnicy Lechii.
Trudno po tym meczu kogokolwiek wyróżnić w Naszej Drużynie. W moim odczuciu tylko Mały Alvarez i Głowa zagrali przyzwoite zawody, reszta niestety bardzo słabiutko. Osobiście nie pastwiłbym sie tak nad Małeckim. Jest chłopak charakterny impulsywny i czasem gotuje mu się pod czaszką. Do póki jednak są w drużynie Sobol i Głowa to jestem spokojny, totalna wojna w druzynie nam nie grozi.
Pozdrawiam
|
Tak, tak a skąd Ty to wiesz? Nostradamus?! Gdyby byli... ale nie byli i tyle... Jak wygramy z Lechem za parę kolejek to znowu ktoś napisze, że gdyby Lech grał w Poznaniu a nie we Wronkach to dostali byśmy po dupie!? Mecz wygrywa lepsza drużyna... zawsze! Z jednym oczywistym wyjątkiem, mam Tu na myśli sytuacje w których sędzia ewidentnie krzywdzi daną drużynę, jak np: Jagę ostatnio z Lechem - Arboleda zagrywa do Frankowskiego a liniowy pokazuje spalonego

(Franek wyszedł wtedy sam na sam) Kto wie jakby się wtedy mecz zakończył, wątpliwym jest stwierdzenie, że i tak Lech by wygrał!
Bez napinki