Cytat:
Gdyby władze miasta były konsekwentne w budowaniu hali widowiskowej na Czyżynach, Kraków nie byłby białą plamą na mapie międzynarodowych prestiżowych zawodów sportowych (i nie tylko), których może pozazdrościć np. Łodzi. Nie dość, że pod Wawelem nie zagości Euro 2012, to nie możemy też liczyć na żadne imprezy odbywające się pod dachem.
Marcin Gortat podczas treningu w łódzkiej hali
Nie tak dawno Kraków odebrał Łodzi, w której się urodziłem, miano drugiego miasta pod względem wielkości w Polsce. Żartowałem, że stało się to zaraz po mojej i żony przeprowadzce pod Wawel. Nie sądziłem, że Kraków zostanie jednak tak daleko w tyle pod względem organizacji prestiżowych imprez sportowych czy też koncertów.
Kiedy trzy lata temu wbijano pierwszą łopatę pod budowę hali Arena w Łodzi, sceptyków nie brakowało, zwłaszcza wśród dziennikarzy. Że za droga (267 mln zł), że prezydent stawia sobie pomnik, że obiekt na 13 tys. osób to zdecydowanie za dużo na potrzeby łódzkich drużyn. Budowa hali okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. Już przez pierwsze pół roku odbędzie się w niej wiele prestiżowych imprez. To do Łodzi zawitają (lub już zawitali) kibice podążający za najlepszymi koszykarzami Starego Kontynentu (trwające właśnie mistrzostwa Europy), pięknymi i utalentowanymi siatkarkami (pod koniec września startują mistrzostwa Europy), czołowymi siatkarzami (w czerwcu była Liga Światowa, w sierpniu memoriał Huberta Wagnera), czy niecierpliwi czekający na polską bokserską walkę stulecia (Andrzej Gołota kontra Tomasz Adamek). Nie lada gratka czeka też fanów muzyki - koncerty Depeche Mode i A-ha. I to tylko przez zaledwie sześć miesięcy działalności!
I właśnie tak samo mogło być w Krakowie. Planowana hala na Czyżynach miała być nawet nieco większa od łódzkiej (na 15 tys. osób). Tymczasem kilkuletnie targi, gdzie i czy ma powstać, za jakie pieniądze, czyim kosztem (ostatnio pojawił się pomysł, by odebrać 8 mln euro przeznaczone na halę TS Wisła), brak konsekwencji w działaniu i wyobraźni sprawiły, że taka szansa została zaprzepaszczona.
Tylko z obowiązku dodam, że Kraków nad Łodzią góruje niemal we wszystkim - bazą hotelową, atrakcyjnością turystyczną, liczbą połączeń lotniczych, szybką koleją do Warszawy itd. Tylko nie w kwestii posiadania hali widowiskowo-sportowej. Przykład Łodzi tylko potwierdza to, co od lat działo się w katowickim Spodku. W wysłużonej już hali odbyło się mnóstwo koncertów i imprez sportowych, o których Kraków mógł tylko pomarzyć. I jak na razie na bujaniu w obłokach się kończy.
PS. Przy okazji nie da się też zapomnieć o Euro 2012. Władze Łodzi, podobnie jak Krakowa, pokpiły wniosek, by gościć mistrzostwa Europy. Zbudowały jednak halę, dzięki której miasto zyska wiele. Kraków kolejny raz zawiódł.
|
Zdecydowanie wolę nowoczesną i efektowną halę widowiskowo sportową w Czyżynach na 15 tyś niż betonowy biały kloc zaproponowany który miałby powstać przy naszym stadionie.
Argumenty typu "pewnie się niezapełni", będą grali przy prawie pustej hali , śmiesza mnie niemiłosiernie.
Pobudujmy najlepiej stadionu na 15 tyś, hale na 4-5, przynajmniej zawsze będzie komplet
Spokojnie.Na halę napewno znajdzie się operator, który odpowiednio zadba o rozłożenie miejsc.Możemy mieć obiekt wyróżniający się w Europie, z ogromnymi ekranami diodowymi, który może być swojego rodzaju ikoną sportowego Krakowa.Nie możemy tego zaprzepaścić.
Zostańmy na zawszę skansenem "Krakówkiem".Tkwijmy w miejscu, a do reszty pozostaniemy za Poznaniem Wrocławiem, Katowicami czy Gdańskiem.
****a ludzie, nie bądzcie takimi egoistami!