Wyświetl pojedynczy post
Bronex
Senior Member
 
Od: 04.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3000
Stary 11.09.2009, 21:41
Każdy to, co mówi Leo w wywiadzie , do którego zamieściłem link , odbiera przez pryzmat własnych emocji i doświadczeń. Indywidualnie również rozkładamy akcenty. Moim zdaniem sporo przemyśleń , obserwacji , poglądów prezentowanych przez Leo jest bardzo trafnych. Warto zwrócić czasem naszą uwagę na opinie ludzi ,którzy mają trochę szerszy horyzont niż przestrzeń między Bugiem a Odrą -Nysą czy początkiem a końcem ulicy Miodowej w Warszawie. Leo na pewno na jakimś etapie swojej pracy w Polsce bardzo się zagubił. To fakt. Poszedł na konfrontację i przegrał. Trudno aby jeden człowiek bez żadnego poparcia nagle odmienił mini świat polskiego footballu , mając chociaż najlepsze pomysły i chęci. To ,że Leo został trenerem jakiś czas temu nie spowoduje ,że liga stanie się mocna, piłkarze lepsi , polskie drużyny zakończą kompromitujące występy na arenie europejskiej , a Polacy pracujący na co dzień w klubach zagranicznych nagle staną się cenionymi punktami swoich zespołów. Niestety ale siła reprezentacji jest wypadkową wielu czynników. Trudno aby kraj ,który ma ligę o nikczemnym poziomie, którą ciężko nawet zaliczyć do średniej europejskiej, co więcej ligę ,która eksportuje w świat piłkarzy słabych nadających się co najwyżej na trybuny albo ledwie na ławkę bo zwyczajnie brakuje im umiejętności , chęci pracy i woli do nauki , środowisko piłkarskie z wieloletnim ciągnącym się przez dekady nawisem patologii, jak taki kraj może mieć dobrą reprezentację. Leo mówi ,że awans na ME2008 czy MŚ2006 to cud. Czy on się tak bardzo mija z prawdą? Po głębszej analizie chyba raczej nie. Jeżeli rzeczywiście nasza reprezentacja by coś znaczyła w perspektywie długoterminowej to nasze występy nie byłyby zaprzeczeniem piłki nożnej, a zagraniczni komentatorzy nie wpadaliby w osłupienie zastanawiając się w jaki sposób tak zacofana ekipa może grać na wielkiej imprezie. Leo idąc na konfrontację z leśnymi dziadami z PZPN-u ,usiłował uświadomić wielu ludziom ,że tak naprawdę to potrzeba nam systemu. Systemu ,który będzie owocował przede wszystkim wzmocnieniem ligi a dopiero potem reprezentacji. Warto zwrócić uwagę również na bardzo wyważone słowa Zbigniewa Bońka. Polacy nie potrafią ocenić właściwie realiów a przez to windując wysoko oczekiwania ,cierpią. Jeżeli mistrz Polski odpada po żenującej grze z mistrzem Estonii to warto rozważyć czy już jesteśmy na dnie czy jeszcze będziemy brnęli. Cedowanie całej reformy piłki nożnej w Polsce , niszczenie układów , układzików , wprowadzanie systemu szkolenia młodzieży wręcz na skalę przemysłową to nie jest praca dla jednego człowieka. Tutaj trzeba armii ludzi ,fachowców a takowych w Polsce nie ma. Daleko nie szukajmy szkolenie młodzieży w takim potentacie na skalę Polski jak Wisła Kraków. Zastanówcie się jaki jest sens utrzymywanie drużyn rezerwowych jak one nie spełniają swojej roli. Trenerzy ,którzy tam pracują mogą co najwyżej wyszkolić piłkarza na poziomie dawnej 3 ligi i to wszystko. Taki Kulawik czy Moskal powinni być rozliczani z efektów. Pracują kilka lat ale końcowym efektem ich pracy powinno być dostarczenie nowych twarzy do pierwszej drużyny. A tu nic!! To co mówi Leo o zwycięstwach z Portugalią czy Czechami w dużej mierze koresponduje z tym co kiedyś powiedział Henryk Kasperczak pracując w Wiśle Kraków. Jesienią 2004 w jednym z wywiadów stwierdził ,że takie wyniki jak robiła Wisła w 2002/2003 czy sezon później Dyskobolia są tylko przypadkiem a nie jakąś codziennością. Kasperczak powiedział ,że polska drużyna okazjonalnie może ograć nawet wielkich i możnych tego świata ,ale te zwycięstwa nie mogą być jedynym kryterium oceny całości, co więcej bez kompleksowego systemu realizowanego przez wielu ludzi tego typu przyjemne chwile dla kibiców muszą być tylko incydentalne na przestrzeni lat. Zwycięstwa nad lepszymi nie mogą również dawać asumptu do ferowania nierealnych celów i oczekiwań. Leo miał być inicjatorem sanacji w polskiej piłce ,szkoda ,że nic z tego nie wyszło. Prawda jest taka ,że na sukces lub porażkę nowego trenera Stefana Majewskiego pracuje na co dzień Skorża w Wiśle, Urban w Legii , Zieliński w Lechu , ale również taki Motyka, Probierz itp. Pracują Błaszczykowski ,Jeleń ,Dudka, Obraniak, Boruc i wielu innych wylewając siódme poty na treningach w swoich klubach aby nie grzać ławy tylko udowodnić ,że chcą się nauczyć bycia profesjonalistami. Co więcej na sukces lub porażkę każdego trenera reprezentacji Polski pracują kibice. 40 tyś ludzi na Śląskim gromko krzyczy jebać PZPN. To spływa po dziadach pokroju Laty , Piechniczka , Engela ,jak woda . A pomyślcie jakby te 40 tyś ludzi stwierdziło,że szkoda kasy na fuszerkę i podziękowało PZPN w postaci pustego stadionu. Osobiście możemy tylko ubolewać ,że Leo świadom swojej nie mocy nie podał się do dymisji po EURO2008. Między wierszami z tego co mówi Leo można wysnuć wniosek ,że on nawet nie miał kogo powoływać. Moim zdaniem rząd (jakikolwiek Pisowski czy Platformiany) musi sobie uświadomić ,że PZPN nigdy się sam nie oczyści . Tu trzeba ingerencji zewnętrznej. Pewnie ,ze nas wykluczą z FIFY i UEFY,ale czy my tak naprawdę mamy na takim zabiegu więcej do stracenia czy raczej dużo , bardzo dużo ,jeżeli to zrobić z głową i z polotem DO ZYSKANIA. Kto wie czy pożegnalne słowa Leona "jesteście uśpionym gigantem" nie ziściłby się.
Ostatnio edytowane przez Bronex : 11.09.2009 o godz. 21:58.
Odpowiedz cytując